`ARARITA`

Zero..
Ojciec i Matka
-Duch Święty

Jeden..
Ojciec i Syn
-Duch Święty

Dwa..
Ojciec i Córka
-Duch Święty

Trzy..
-Rodzina

Pięć..
-Magija

Siedem..
-Początek

Dziewięć..
-Duch Święty

Dziesięć..
-Boskość
-Boskość
-Boskość

-Rozkosz-

..ARARITA..

Kruk Meżadews
/27 Marzec 2002 r./

W KRAINIE CZARÓW

Zjadłem kapelusz
przyprawiony dziwnym zielem

smak jesieni
długo wilżył
moje usta

zjadłem kapelusz
i urosłem ponad las

obejmując wzrokiem
chmury, dymy
gęste i lepkie
niczym miód

sen.. jawa.. sen..

wiewiórka z głową sowy
skakała rozmnażając się
przy każdym dotknięciu
ziemi

drzewa otaczały mnie
kołem
wesoło tańcząc
trzymały się za ręce

a muzyka brzmiała
dźwiękami
fujarki Pana

zjadłem kapelusz
popijając rosą

znów się zmniejszyłem

rozmowa z polną myszą
zakończyła się-
nie przekonała mnie
a królik zgniewany
czmychnął do swej nory

samotny..

ja i małe
ciasteczko na dłoni

ktoś przekręcił klucz
do pokoju
leśnej polany

jawa.. sen.. jawa..

ugryzłem ciasteczko
i było mnie mniej

głowa unosiła się
idąc
lecz bez nóg
bez ciała

w stawie przejrzałem się
i ona mnie też
widziała

pijawki

krew

niematerialny
błysnął fleszem
niczym aparat

pojawił się

nagi-

zimny poranek
i pajęczyna na piersiach
kwitnąca kwieciem
drobnych kropelek
iskrzących w słońcu

obudzony śpiący
wśród resztek
muchomorów

a na ustach
smak ciastka z czekolady

Kruk Meżadews
/27 Marzec 2002 r./

`PO DRUGIEJ STRONIE LUSTRA`

Smuga dymu
jak tchnienie ducha
ożywione magicznym
ruchem
przesuwa się
pełznie
poniżej wzroku
skradając się i oplatając nogi

przyglądam się tobie
zza szyby
po drugiej stronie lustra
jak płaczesz
jak szlochasz
do lustra
łkając słowa
samotności w bólu

ty sięgasz po
żyletkę
ty znaczysz swe
ciało
liniami upadłych
po których
szkarłat zaklęty w ciecz
spływa po skórze

osuwasz się

samotność w żałobie

krzyki duchów
po drugiej stronie
i dym skondensowany
przytrzymuje ducha
w twym ciele na siłę

rozbijam lustro
dzielące nasze
nieistnienia

podnoszę z ziemi
zlizując
purpurę twych rąk

jeszcze jedna
nieudana ucieczka

dym falując
chowa się
wciskając w kąty
szarej i mokrej
łazienki

a dźwięk
kropel z kranu
odmierza
niezliczone sekundy
w trwaniu

świat ostygł

jak trup zimny
we mgle
kadzideł…

Kruk Meżadews
/25 Marzec 2002 r./

`KIELICH`

rzeźbione brzegi pucharu
jak z mgieł
wyłaniające się suknie
pełne diamentów
i szronu wplecionego
pomiędzy nitki

wino niczym szkarłat
wypełniające brzegi
mieni się
wszystkimi odcieniami czerwieni
igrając z subtelnym rzeźbieniem
drobnych linii, załamań i symboli

oto ofiara z wina
oto napój Bogów

i ty możesz go skosztować
i delektować się
wielowymiarowością smaków

twe usta wysuszone
niczym piaski na pustyni
spękane jak skały
pozbawione wilgoci
westchnień

teraz zwilżone
teraz napojone

muskane smakiem
łaskotane wilgocią
barwione czerwienią

a w nosie
woń tańczy

woń czerwonych róż

Kruk Meżadews
/26 marzec 2002 r./

`TRUCIZNA UDZIELA SAKRAMENTU ŚLUBU`

Piękna w Mych Snach…
Choć niech przytulę Cię,
me Wargi spotkają Twoje;
Słodki Pocałunek
Koronacją oczekiwanych chwil.
Romantyczne spojrzenie
Śmiertelnych Oczu;
Łzy – Twe Diamenty…

Kochanie chcę być z Tobą
przez całą Noc,
bo kiedy Cię stracę -
Życie straci Sens.

Jedynym wyjściem wtedy stanie się -
Nóż rozcinający me Dłonie,
tnący mą Szyję,
przebijający Serce -

Twe Piersi przysłonięte Włosami,
okrągłe jak Księżyc w Pełni;
Pocałuj mnie Ostatni raz,
za chwilę nastąpi Ceremonia Zjednoczenia
Naszych Ciał, Naszych Dusz.

Pijemy Trujący Napój,
Niech spełni się Przysięga.
Nasze Ciała zatopione w Ostatniej Rozkoszy,
Wirują w Szaleńczym Kręgu –
Już za chwilę je opuścimy,
By żyć w Wiecznie Wyklętej Krainie…

Alkohol nasączony Trucizną rozrywa Żyły –
Twarz Ubrana w Maskę Grymasu,
Spojrzenie pożądających, Błędnych Oczu,
Twe Wargi z białym nalotem
Całują –
Odrażający Pocałunek
W Konwulsyjnych ruchach
stygnących powoli…
Najdroższa, zaczekaj na mnie!
w Bluźnierczej Śmierci…

Ostry Nóż Pocałował me nabrzmiałe Żyły,
Krew zaczęła Pieścić Ciało,
Krwawy Księżyc
Zachodzi Mgłą
Na Wirującym Niebie –
Szaleństwa.

Krzyk Cierpienia Rozrywa Krtań,
nieruchome me Oczy
spoczęły na Twych Kształtach.

Świst powietrza z otwartych Ust
- Martwa Cisza…

Obłąkane, Zatopione w Rozkoszy nasze Dusze
Pływają w Czarnym Aksamicie Nocnego Nieba,
odbijając swe Kształty
w Lustrzanym Odbiciu Księżyca.

Trwać będziemy Bez Końca
w Naszej Miłości
- Ty Moja Najpiękniejsza…

Meżadews Akszugor
/8 styczeń – 9 luty 1994 r./

-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-

O Rubinowa Gwiazdo
co Blaskiem moje Sny dotykasz
i barwisz
i zaklinasz w Szkarłat

szum Skrzydeł
Kruka
nad głowami Śpiących
w Baśniowym Lesie
Elfów

Strażnik Gwiazd
Snów
i Pogody

Strażnik Przeszłości
Magiji
i Przepowiedni

Wróżbita

o Rubinowa Gwiazdo
co chłodem karmisz
moje żyły Krwią
i zaklinasz w Szkarłat

Śpiew Elfa
jak Zaklęcie do Snu

i nie zbudzić się już nigdy

szybując wśród Pejzaży
Gwiezdnych Przestrzeni
dotykając gorącymi Wargami
spijając gorącymi Ustami

Blask Gwiazd

Zaklętych w Łuku Oriona

Ogród Cieni
Ogród Gwiazd
Las Cieni
Las Gwiazd

..na polanie wygnany elf pląsa..

Meżadews Akszugor
/23-03-2002 r./

ŚWIĘTO JARE

(Topienie Kukły Śmierci)

Krzykiem Jaśnistym Słońce rozgoniło Chmury
i ukazało Twarz jak Panna Młoda
rozwiało Śmiertelnej Zimy Obraz Ponury
i obudziła się ze Snu Przyroda

Przepiękne Kolory Łąkę ubarwiły
Zaszumiał Zielony Las Filozoficznie
w Ucho wpadł Ptaków Śpiew przemiły
nos urzekły Kwiaty co pachną prześlicznie

Młodziutka Burz nad Niebem zagrała
i rozjaśniła Chmury o Świcie
nad całym światem Wiosna zaśpiewała
i obudziło się ze Snu Życie

Delikatny Wietrzyk pchnął świeżość Rosy
a Deszcz drobne Kropelki młodości
rozwiane Falują na Wietrze Włosy
spadając na grzane w Słońcu Kości

Puściły Lody i Kry w dół ruszyły
sunąc do Morza z Nurtem Rzeki
Brązowe Łąki się Zazieleniły
zamilkły Złowieszczych Wron Skrzeki

Umarło wszystko co było Stare
Zrodzone Życie Otworzyło Oczy
nastało Prastare Święto Jare
w Nowy Świat każdy z nas kroczy

Spirala w Przestrzeni się Obróciła
Kręcąc maleństwem Zaklętym w poczęciu
Zimy Kukła Śmierci się utopiła

a my bawimy się na Świętym Wiosny Przyjęciu

Kruk Meżadews
/1. Marzec 1997 r./

. : *** : .

Zamknięte Oczy

Zatopiony wraz z Piórami w Otchłani Odmętu
Czas Kapiący niczym kisiel
wolno przelewa się wypełniając
Usta Trucizną

Blask Gwiazd
Gasnących

Bezdech

Martwe Oczy
wpatrzone swym nieruchomym wzrokiem
w jeden Punkt
ukryty pod powiekami

Światłość

jednak
Cisza Ust

Bezdech

głośne stukanie o bruk

Śmierć przyszła po mnie na wysokich obcasach

Kruk Meżadews
/Noc, 18-03-2002 r./

| 15 Marzec 2002 |

Płacz, lament, skowyt…. Chmury zrzucające swe łzy, jak Diamenty opadające i roztrzaskujące się o betony naszych chodników, po których kroczą ludzie. Dostojni, dumni, nie wrażliwi… Ich nic nie interesują cudze łzy, oni są szczęśliwi. I nie dostrzegają bólu i spazmów rozpaczy błękitu chmur, zaklętego teraz w czerń pogrzebowej tęsknoty, smutku… I nie dostrzegają, bo ich to nie dotyczy… Dopiero jak ból i żale, niczym wieko trumny, przytrzaśnie im uśmiechnięte usta, dostrzegą Świat Potępionych, tych których łzy kładą do snu, tych których łzy budzą co rano.. Zdają się być twardzi niczym dębowe drewno, ale nie są… ich dusze są słabe.. łatwo je zranić.. tylko kto wtedy je przytuli, pocieszy, kto?
Zresztą, co za głupoty ja wypisuję?
Przecież jestem bez uczuć!

DUATH

Skradający się,
jak Wąż,
Pełznie
za mną-
delikatny
jak Czarna Pończocha,
Płynie
po Kształtach,
które mijam…
Płynie,
po Nocnym Niebie…

Pojawia się
i Znika,
Rośnie,
to znów maleje.
Wypaczając
moje Ja,
Wyśmiewając się
ze swego właściciela…

To On jest Panem
Wschodu i Zachodu
to On jest Panem,
który Nie Boi się Słońca
i Zlewa się z Czernią!

Ja chylę przed Nim Czoła,
On chyli przede mną Czoła:
On Jest Mną-
Ja Jestem Nim!
Ja Nie Istnieję Bez Niego,
a On beze mnie… może.

W życia Labiryncie
Chowa się,
Ja Nie Szukam Jego,
to On Szuka mnie…

Mój Zimny Przyjaciel
Bez Twarzy-
o Czarnej Twarzy…

Meżadews Akszugor
/9 maj 1995 r./