.. G W I A Z D Y ..

Kocham Gwiazdy i często poświęcam im swe linie pisane. Dziś odkurzone dwa wierszydła..

‚GWIAZDY – I’

Zdają się żyć
zdają się Szeptać
Ciche Słowa:
do Mnie.
Zdają się Patrzeć
i Widzieć:
Moje Życie.

Szeptem co Noc
dają mi wskazówki
dla Mądrości:
Dalszych Dni…

Meżadews Akszugor
(08 Sierpień 1996 r.)

‚GWIAZDY – II’

Tysiące,
Miliony,
niezliczone dotąd,
rozsypane,
nie pozbierane
przez filozofów…

Jak ludzkie życie-
Trwają,
Świecą,
Błyszczą-
…Umierają…..

w Dal
Jasnym Błyskiem
Krzycząc
-Spadają
Ginąc,
Spalają się…

Meżadews Akszugor
(08 Sierpień 1996 r.)

‚ŁĄKA’

Delikatny Zapach
Nieziemskich Perfum
Wiatru

Rozwiewane Włosy
z Polnymi Kwiatami
Unoszą się pod Cieniem
Brzozy

Młode Obłoki
płynące dostojnie
po Oceanie Nieba
zmierzają ku Wyspie
Rozlanego Słońca

Ja leże wśród
Szemrzącej Trawy
gdzie Skrzypce Źdźbeł
Grają na Wietrze
z Konikami Polnymi

i tak cały dzień
Zanurzony w Nierealnym
Świecie Marzeń
jestem Sam
daleko moje Myśli
Odleciały

jak te Orły
Szybujące
Wysoko
Wolne
ponad Chmurami
przynoszą na Skrzydłach
Nowy Świat
Nowe Obrazy
Życia

…bez Bólu Samotności

Meżadews Akszugor
(21-22 Czerwiec 1996 r.)

`KOSMICZNY KLUCZ DO GWIEZDNYCH BRAM`

Wypełnione Usta
smakiem
Milionów Gwiazd
zanurzonych
w Głębokich Wodach
które Oddychają
Ciężkimi Oparami

Śpiewy Syren
pulsujących jak Amplitudy
Sinusoidalnego Krzyku
i gdzieś nikną we Mgle
kapiącej Symfonicznie
z Liści Lasu
pogrążonego w Bagiennej Toni
wśród Błotnistych Kałuż
-One przeglądają się Srebrnym Blaskiem
Zapalając się i Gasnąc
Ożywają i Giną

Giną
by Powrócić tu znów jutro
i tak co Noc
…i tak co Noc
w moich Oczach
One Świecą
nadając im
tez Zielonkawy Blask
Szmaragdu…

i wtedy Dostrzegam
unoszący się
Kryształowy Klucz
który Otwiera Bramy

i łapię Komety
i Frunę
i Lecę
ku Przestrzeniom
Pełnym Gwiazd

i Odbijamy się
już razem
w Bagiennej Toni Lasu..

Meżadews Akszugor
/08 Kwiecień 1996 r./

P.S. Byłem wczoraj w Lesie i na kilku starych cmentarzach polsko-niemieckich oraz na jednym niemieckim (w lesie). Ten ostatni zaniedbany straszliwie, a pochodzi z obu wojen. Założony w 1915. Dlaczego ludzie gardzą cmentarzami innych narodów? Przecież tamci ludzie też ginęli za swoją ojczyznę, za swoje racje. Teraz tu jest Polska, dawniej Prusy Niemieckie, a jeszcze wcześniej Krzyżacy i rdzenni mieszkańcy tych ziem – Prusowie, którzy mieszkali tu najdłużej bo ok. 1700 lat ciągiem. I żaden z tych narodów nie dbał o to co pozostawili po sobie poprzednicy. Oczywiście prym wiodą Polacy, którzy zniszczyli tą ziemię przez ostatnie 50 lat maksymalnie. Nie ma Puszczy, nie ma naturalnych rzek, jeziorne śmietniska… Cmentarze zniszczone i zapadnięte. Bo to nie nasz, bo to ich… Nasza ziemia, ich ziemia… A guzik! Ziemia jest niczyja! Ziemia jest wspólna!
A las? Wędrując wzdłuż rzeki Łyny (ależ ona się wije :)) zauważyłem, że od strony miasta las jest zaśmiecony totalnie, za to lewa strona to raj :). Cudowne pagórki (ależ się zmachałem wchodząc pod nie – nie te lata he he), względnie czysty las…. Jestem tu co roku, widzę jedno – beton nas zaleje w końcu jak sarkofag grobowca.. Brak mi słów.. zatopię się w myślach, bajkach.. tam jest moja Zapomniana Puszcza…

‚WARIAT’

„Oto ciężki przypadek
raczej nieuleczalny
-proszę za blisko
do wizjera nie podchodzić..”

Uuuhuuu.. huuuuuu…

ha!

w moim świecie
jest dużo światła
w moim świecie
jest dużo bieli

ciało wychodzi
poprzez skórę
a dźwięk wyje
z zamkniętych ust

umysł przesiąka
oczy
a one zdają się
błądzić w oczodołach

„..widzicie Państwo?”

nie ma boga!

jeden w moim ciele
jeden w moim umyśle
jeden w cieniu
-bóg jest mną
-ja jestem bogiem

..tu nie ma drzwi
..tu nie ma klamek
..stąd nie mogę uciec
..w za dużym kaftanie
..i ten ból pęt

rzeczywistość

rZeCzYwIsToŚć

RZECZYWISCOŚĆ

stąd nie ma ucieczki

więc bóg umiera
wraz z bólem
mojego umysłu
zaklętego w oczach
-nie mam oczu!

jeszcze nie zgłupiałem..
-wypuście mnie!

-gdzie są drzwi?

Uuuhuuu.. huuuuuu…

ha!

klamki

klamki

klamki

okno w suficie?

krzyk..
i bark oczu..

-białka

-ślina

-ból

zastrzyki

zastrzyki

zastrzyki..

RZECZYWISCOŚĆ

rZeCzYwIsToŚć

rzeczywistość

codzienność

ciiiiiiiiiiiszaaaaaaaaaaaaa………..

Meżadews Akszugor
/01 Kwiecień 2002 r./

`PERKUN – PAN ROZWŚCIECZONEGO, GRZMIĄCEGO NIEBOSKŁONU`

Tętent Kopyt
na Nocnym Nieboskłonie
Dudnił niczym
Tysiąc Tysięcy Wojowników
sunących na Bój

Cień Karocy
Przesłaniający Księżyc
zapadł tak gwałtownie
że aż strach
wstrząsnął
Ciałami Żywych

Pejcz Śmigający
ze Skowytem
Rozdarł
w Krzyczącym Bólu
Szarobure, Ciężkie
Chmurzyska

To nadjeżdżający Pan
Bezlitosnych Błysków
Jaśniejących na Niebie

Sunie z Impetem
na przekór Szaleństwu
Północnych Wichrów
i jak opętany
wpada na nasz
Mroczny Horyzont

W Niemym Pokłonie
Pochyliły swe łby
Cienie Zmroku
czające się wśród Drzew

i Las pełen
Starodawnych Dębów
Pochylił się ku Ziemi

Pełni Trwogi
Pełni Lęku
przed Bezlitosnym
przed Karcącym

kogo tym razem ukarzesz
o, Panie!?

i Błysk Rozświetlił Niebo

i Zapłonęła Drewniana
Przydrożna Kapliczka

Zemsta Osłodziła Mu Usta
i Umilkło wszystko
i Pochyliło się
Czerwone Zachodzące Słońce
nad Spopielonymi
Zgliszczami Krzyża…

a Cisza
Rozsypała Prochy
w Zapomnienie…

Meżadews Akszugor
/12 Wrzesień 1997 r./

`WOŁAJĄCY PRZESZŁOŚĆ – WIDZĄCY PRZYSZŁOŚĆ…`

Wołałem za siebie
w tył
Daleko…
ale tam Cisza
i Szelest Grobowych Liści
-Moja Miłość Umarła
wraz ze Zdradą
Kolczastych Róż

Teraz Wołam
Przyszłość Słoneczną
i Widzę
roześmianą Twarz
Mojej Ukochanej
i słyszę i czuję
Puls Gwiazdy Wieczności
jak Całuje mnie
jak Pieści mnie
…o, Ukochana!

Przystrojona w Kolorowe
Wielobarwne Pióropusze
w Prostej Sukience
idziesz ku mnie
idziesz w me Ramiona

Tak bardzo Ciebie
Pragnę
tak bardzo Ciebie
Kocham
i zapominam
i goję Rany
Dawnych Dni
w Twych czułych
Ramionach.. Dłoniach..
w Twym Przecudnym
Zapachu
Chusteczki
którą mi podarowałaś
..abym Pamiętał o Tobie

-i Pamiętam
i Kocham
i Wielbię..

do Utraty Tchu…

Meżadews Akszugor
/24 Sierpień 1997 r./

‚FILOZOF’

Naga Skała
Samotna
Strzelająca w górę
Wysoko
w Płomieniach
Świec
rzuca Mroczny Cień na
Istnienie

W Chłodnym Cieniu
kojącym
Jadowite muśnięcia Słońca
odpoczywa
Nowonarodzony Filozof
Mroku

On jest teraz
Nagi
ale przyjdą
Czasy
że ludzie ubiorą
Go
w Pióra Niesamowitej
Historii
i każą szybować
po
Cudzych Myślach
Wysoko
w te rejony Przestrzeni
gdzie
Zwykły Śmiertelnik
Nie doleci

On Odkryje
Prawdy
i wyłoży Wszystkim
Wam
a Wy będziecie Go
Słuchać
Wielbić
Cenić
Podziwiać
Szanować

będziecie Jego
Wiernymi Uczniami…

Meżadews Akszugor
(07 Kwiecień 1996 r.)