KRUK NAD STOLICĄ

Przez dwa dni fruwałem nad Warszawą.
Cóż, pomimo mego wstrętu to takich ilości betonu i ludzi, Warszawa wydała mi się całkiem ładnym i przyjemnym miastem. Zdziwienie budzi nienawiść, tak mocne określenie i jakże potrzebne tu, ludzi do innych ludzi [np. w autobusach, czy tramwajach], w tym wypadku warszawiaka do warszawiaka. Ja byłem co prawda obserwatorem, jednak bardzo mnie to zabolało, gdyż w moim mieście takich przypadków nie ma lub stanowią niezauważalny margines. A może to tylko skutek uboczny upałów?
Zabytki Warszawy nie zrobiły na mnie wrażenia, jedynie tłumy turystów. Owszem, zamek, kolumna Zygmunta, pomniki, groby na ulicach, robią wrażenie, lecz jak sobie przypomniałem, że Zamek w Warszawie ma coś lekko ponad 50 lat, to uśmiechnąłem się pod nosem. Nasz, olsztyński ma 650.
Jednak jest wiele rzeczy, które kruka zaciekawiły oraz zmieniły sposób postrzegania Warszawy. Nie śmierdziało tak straszliwie spalinami, Dworzec Wschodni nie jest meliną, jak niektórzy sądzą [tych co tak nadal twierdzą zapraszam na Dworzec Olsztyn Główny], metro jest bardzo czyste, sporo jest też zieleni. Nie wszyscy warszawiacy to nadęte buce. Wraz z przyjaciółmi byliśmy na spacerku na Polach Mokotowskich, gdzie przysiedliśmy się do grupki młodych warszawiaków pijących winko. Wymiana zdań, wymiana zdjęć. Opowiadania. Ogólnie było przyjemnie.
Podobały mi się również różne rozwiązania architektoniczne, bardzo śmiałe i nowoczesne. Kończyłem co prawda dokumentację budowlaną w technikum i nakreśliłem się wiele projektów domów, lecz te śmiałe rozwiązania i muszę dodać jakże ciekawe i piękne, zmieniły mój światopogląd na polskie budownictwo. Polak potrafi, tylko pieniędzy nie ma.
Ogólnie wyprawa udana z trzema małymi wyjątkami. Kruk po dłuższym pobycie w mieście pełnym tylu ludzi i setek samochodów [a sam mieszkam w Olsztynie przy najbardziej ruchliwej ulicy, więc powinienem być przyzwyczajonym] dostał tak wielkiej depresji, jakiej nigdy w życiu nie doświadczył. Pomimo nalegań, a miałem zostać do niedzieli, spakowałem się, przeprosiłem za kłopot, podziękowałem za gościnę u Brata Carezzy i nocnym pociągiem uciekłem do swego miasta. Byłem o 3:01 nad ranem, a w domu po 30 minutach.

`KONIEc`

Och, jakże
kochający ludzie
dbający o Zwierzęta
o ich wygodę
pokarm i zdrowie

Och, jakże
kochane Zwierzęta
odpłacające się im
swym wiernym przywiązaniem
miłością, szacunkiem
i pracą

Żywiciele i podwładni
Władcy i siła robocza

W kieracie życia
gdzie koło kręci się
bez przerwy
nie ma czasu
na przerwę
nie ma czasu
na odpoczynek

Od świtu do nocy
w pocie czoła
o garść owsa
o garść słomy

Wierni i oddani
nasi sprzymierzeńcy
Umierają na naszych oczach
w wielkich cierpieniach
gdy kopyto się podwinie
i pęknie jedna z podpór
Maszyny Masowej Pracy

Stop. Stanął kierat
Stop. Zamarł ruch
w wielkich męczarniach
przez wiele godzin
Zdycha w nich Życie

Padły nasze Zwierzęta
Padli nasi Przyjaciele
z Cierpieniem
i Ufnością w Oczach
Patrzyli
i Konali
..a może złagodzą nam Ból
a może oszczędzą nam Cierpień

Nie!

Zdychajcie
Bezwartościowi już

Rzeźnia czeka!

Meżadews Akszugor
/29 Lipiec 1995 r./
*dedykowano Tej, która Skonała w wielkich męczarniach,
trwających kilka godzin, dn. 27 bm. przy ul. Leonharda w Olsztynie*

P.S. sa nowe linki i nowe fotki dla samotnych matek masturbujących się :->

Dead souls dreaming

Zasłuchuję się w Diary of Dreams oraz w Deine Lakaien…
znów mam doła jak za młodych lat…
znów pragnę śmierci…
tysiące wierszy w mej głowie…
wiem, są beznadziejne :>
ale cóż, jakie maja być, skoro ja taki jestem?
tak, tak…. to słabość i mam walczyć z nią…
ale czasem warto się podołować by znów z lekkością móc wznieść się ponad świat…

miłość do martwych, jesiennych liści
oraz do kruka, władcy jesiennego zmierzchu…

…Dead souls dreaming.

`GŁUPIEC`

Głupiec, głupiec..

Oto pan u władzy

prawdziwe ding-dong

Nie przeczytałem nigdy żadnej książki
no może streszczenie lektury szkolnej
nie byłem nigdy w teatrze
no chyba, że z przedszkolem, w kukiełkowym

głupiec, głupiec
malutkie ding-dong

koci-łapci
nie mam kapci

kretyn, kretyn
wielki drąg…

Nie umiem tabliczki mnożenia
ale mam kalkulator co cyfry w wynik zmienia
znam się na gotowaniu
raz pomagałem mamie myć marchew

głupiec, głupiec
malutkie ding-dong

ding
dong

Codziennie jem kiełbasę, bigos
piję skrzynkami jabole
masturbuję się kilka razy dziennie
przed i po siłowni

kretyn, kretyn
wielki drąg

ding
dong

Jakie życie jest piękne przed TV
jakie ciekawe rzeczy mówią o Szopenie
największym astronomie
tyle kolorowych reklam

prawdziwe ding-dong

Mam wielu przyjaciół i koleżanek
znamy się z dyskoteki
tak samo jak moja dziewczyna
używają tony pudru i litry perfum

głupiec, głupiec
malutkie ding-dong

ding
dong

Jeżdżę autobusem i siedzę zawsze
w końcu bolą mnie nogi
a te stare baby przecież nic nie robią
to po co mają siedzieć?

kretyn, kretyn
wielki drąg

ding
dong

Rzucam śmieci na ziemię
pluję na chodnik
przecież i tak ktoś to sprzątnie
po to inni mają pracę by sprzątać

prawdziwe ding-dong

Oto pan u władzy

głupiec, głupiec
malutkie ding-dong

koci-łapci
nie mam kapci

kretyn, kretyn
wielki drąg…

prawdziwe ding-dong

ding
dong

prawdziwe ding-dong…

Meżadews Akszugor
/15 Lipiec 2002 r./

TITAN MOUNTAIN – wywiad

Logo%20Titan%20Mountain%20-%20small.gif„Przybądź do Mojego Świata
Mistycyzmu,
Potężnych Emocjonalnych Zaklęć
i Dziwnych, Widmowych
Blasków…
Ujrzyj Krajobrazy
Mojego Wnętrza,
Wodospady Nostalgii
i Wzgórza Dzikości.
Usłysz te Uczuciowe Burze,
które są Zwierciadłem
Mojej Duszy…
…Cienistej Duszy…
Tutaj Ja Jestem
Tyranem!”

1. Na wstępie – tradycyjnie – krótka historia zespołu Titan Mountain…

Zespół założyłem w 1994 roku. Trzy lata później nagrałem I demo, a niedługo potem promo, które było wielkim krokiem do przodu. W 1998 roku zarejestrowałem dwuutworową taśmę promocyjną. Z uwagi na to iż była ona nagrana tym razem w zaimprowizowanym studio jest to nagranie nieofi-cjalne, którego mogła posłuchać jedynie garstka edytorów zines. W marcu 1999 roku zainteresował się mną Arkon z Nawia Prod., dzięki czemu kilka miesięcy później podczas dwóch sesji nagranio-wych zarejestrowałem trzy utwory na pierwsze wydawnictwo Titan Mountain, które będzie wresz-cie jakoś promowane oraz dwa utwory na kompilacje: „As Drakul Awakes…” i cover Nocturnus „Climate Controller”.

2. Jak to jest, jesteś muzykiem tworzącym bardzo oryginalną muzykę i do tej pory nie znalazłeś dobrego wydawcy, który zafunduje Ci profesjonalne studio i godziwe warunki. Nie starasz się czy nikłe jest zainteresowanie Twymi produkcjami (demo)?

Cieszy mnie, że nazywasz moją muzykę bardzo oryginalną, ale ja szczerze powiedziawszy nie uważam jej za nie wiadomo jak oryginalną, pewnie chcesz nabrać czytelników (he, he).
Jak wynika z odpowiedzi na pierwsze pytanie mam już stajnie. Nawia Prod. sfinansowała mi nagrywanie w profesjonalnych studiach, chociaż szkoda, że musiałem się cholernie spieszyć. Warunki jakie zaproponował mi Arkon na pewno do jakichś szczególnie podniecających nie należą, ale na początek wystarczą. Wcześniej starałem się o jakiś kontrakt, nawet z paroma wytwórniami już się umawiałem, ale jakoś nic z tego nie wyszło. Najczęściej pewnie z powodu ich obaw o to, że Titan Mountain jest nie znanym szerzej zespołem i po części pewnie z obaw przed tym iż mój image odstraszy wielu klientów, którzy w czasach, gdy powrócił Death Metal, będą kojarzyć Titan Mountain z Black Metalem będącym w podziemiu najczęściej na mizerniutkim poziomie i nie pomoże tu nawet jakość mojej muzy.
Postanowiłem iż zrobię bossów stajni, które mnie zlekceważyły w bambuko i poprzez maniakalną pracę nad swymi umiejętnościami osiągnę niedługo taki poziom iż większość z nich będzie pewnie sobie pluła w brodę.
Może i teraz po wysłuchaniu np. utworu „As Drakul Awakes…” niektórzy pożałują.

3. „Monumentalny Metal Z Cienistą Twarzą” to bardzo oryginalna nazwa rodzaju tworzonej przez Ciebie muzyki, czy jest ona adekwatna do wszystkich gatunków (projektów), które tworzysz, czy też odnosi się tylko do Titan Mountain?

Jest to szufladka stworzona wyłącznie dla potrzeb Titan Mountain

4. Z tego co widzę jesteś bardzo utalentowaną osobą. Oprócz muzyki tworzysz też prace plastyczne (okładki swych produkcji, tła pod fotografie itp. smaczki). Czy kończyłeś jakąś szkołę plastyczną, czy też rodzi się to w twej duszy samoistnie?

Dzięki za komplement. Nie chodziłem do żadnej szkoły plastycznej. Mógłbym być teraz wirtuozem pędzla (no, przesadzam trochę), czy ołówka, gdyby w wieku 13 lat nie opętała mnie gitara, a tak będę niesamowicie dobrym gitarzystą solowym. Zdecydowanie wolę grać, więc tylko na pierwszych wydawnictwach Titan Mountain będzie można znaleźć moje rysunki.

5. Do stworzenia tak wielu rodzajów muzyki musisz być osobą z bogatym wnętrzem osobowym. Jakie są Twe inspiracje muzyczne, książkowe?

Chyba się nie mylisz. W Titan Mountain inspiruję się symfonicznym metalem a la Limbonic Art, muzyką filmową, klasyczną, również bardziej technicznymi odmianami metalu jakich przedstawicielem jest np. Nocturnus oraz popisami solowymi różnych wirtuozów.
Na teksty Titan Mountain miały wpływ książki traktujące o historii, mitologii słowiańskiej i inne. Również liryki innych zespołów odcisnęły swe piętno na moim stylu literackim i jego tematyce. Teraz niełatwo jest mi sypać tytułami książek jakie wtedy czytałem, gdyż większość tekstów powstawała w pierwszych trzech latach istnienia Titan Mountain.

NAZGR8.JPG6. Jeśli możesz opowiedz coś o swoich innych projektach…

Mam ich trzy. Pewnie, gdy to czytacie w Nawia Prod. dostępne jest II demo Rarog. Jest to dwadzieścia kilka minut profesjonalnie nagranej muzyki fortepianowej, folkowej, mortiisopodobnej… Każdy utwór jest inny.
W Vampyric Hunger tworzę muzę pod wpływem soundtracks do horrorów. Nagram w tym roku MLP, może wyjdzie on na splicie z Titan Mountain „Flutter of His Wings…”.
Ostatnim projektem jest Barad-Dur. To taki mroczny twór dla miłośników chorej, klawiszowej muzyki.

7. Kiedyś Twoje imię brzmiało „Nazgul”, obecnie nazywasz się „Nazgrim” co było powodem zmiany?

Zmieniłem imię, bo dowiedziałem się iż nosi takie lider Eblis.

8. Może teraz kilka słów o najnowszej produkcji Titan Mountain „Above Fangs Of Majestic Stonetitans”…

Na „Above…” znajduje się demo i promo z 1997 roku oraz trzy inne kompozycje. W sumie trwa to około 50 minut.

9. …a jakie są plany na przyszłość?

Chcę nagrać z Titan Mountain wreszcie debiutancki LP i jego następcę w formacie MLP. Później mam zamiar nagrać MLP pilotujący drugi duży album z epickimi tekstami. Następnie zmierzam zająć się komponowaniem utworów na to wydawnictwo. W międzyczasie, kiedy będę miał na to ochotę, popracuję trochę nad muzyką na debiutancką płytę Rarog. Jak widać będę „trochę” zajęty.

10. Skąd tak olbrzymia fascynacja górami, monumentalnymi strażnikami zamienionymi w kamień, pojedynczymi czarcimi wzgórzami…?

Cholera, jest mi ciężko odpowiedzieć na to pytanie. Nie wiem skąd to się we mnie wzięło.

NAZGR9.JPG11. Na zdjęciach prezentujesz kolczaste „pieszczochy”, gdzie można takie kupić? A może sam je wykonałeś? Ostatni raz widziałem takie u wokalisty zespołu „Magnus” kilka dobrych lat wstecz…

Wszystkie pieszczochy i części innych rekwizytów wykonałem sam. Magnus był jak na tamte czasy niezły, no i ten image… Mam jeszcze ich fotosy kupione w ich fan klubie 9 czy 10 lat temu. Uważam, że zespół metalowy powinien wyglądać dość ekstremalnie, a nie jak chłopcy wyciągnięci za włosy z dyskoteki lub kościoła.

12. Wiele twych prac nawiązuje do kosmosu. Czym jest dla Ciebie przestrzeń międzygalaktyczna, planety i w ogóle cały Wszechświat?

Dla mnie Wszechświat jest bestią pochłaniającą moje myśli, nieskończonością tajemnic… To chyba zwyczajna ludzka ciekawość.

13. …a jak myślisz istnieje życie poza Ziemią?

Niejednokrotnie zastanawiałem się nad tym. To fascynujące zagadnienie, od lat co jakiś czas czytam różne rzeczy jemu poświęcone. Było tyle przekrętów związanych z próbami zbadania Marsa przez człowieka. Znaleziono wiele interesujących rzeczy na Ziemi. Sądzę, że na 99% nie jesteśmy sami w tym kosmosie. Coś mi tak w środku podpowiada. Śmieszni są ludzie twierdzący ze stu procentową pewnością, że nie ma w kosmosie żadnych inteligentnych form życia. Co za ciasne umysły, zapewne jakichś płytkich, śmiesznych materialistów z duszami obesranymi tą religią, której my tak mocno nie kochamy.

14. Dobra, wracamy na Ziemię… interesuje mnie przekaz zawarty w utworze „Screams Of Shadows”, kojarzy mnie się on z „Władcą Pierścienia” Tolkiena?

Ten tekst nie został napisany pod wpływem „Władcy Pierścieni”. Nie chcę nikomu narzucać interpretacji moich liryk, niech każdy odbiera je jak chce.

15. Jak myślisz czy początek XXI wieku to czas symfonicznego black metalu, czy też powstanie jeszcze bardziej oryginalny kierunek w tej muzyce?

Nie wiem, może symfoniczny Black Metal będzie popularny jeszcze ze dwa lata, a może pięć. Niektóre kapele zaczynają nieźle eksperymentować. Czas najlepiej odpowie na to pytanie.

16. Zapewne istnieje bogata podziemna scena metalowa w Biłgoraju. Co byś polecił?

Nie powiedziałbym. Oprócz mnie działa tu Anger parający się bezlitosnym death metalem. Z Zines poświęconych tej muzyce jest tylko „Zachristian”.

17. Z tego co wiem czytasz literaturę „fantasy”, co – oprócz tolkienowskiej trylogii – wywarło na Tobie wielkie wrażenie?

Książki E. Howarda („Conan” i inne), H. P. Lovecrafta i innych autorów, których nawet nie pamię-tam.

18. Zbliżyliśmy się do końca wywiadu… co Wasz mość powie nam na koniec?

Wielkie dzięki za wsparcie i dobre pytania! Dobrze by było jak byście błyskawicznie rozdarli cały nakład „Above…” (he, he).
Pielęgnujcie w sobie nienawiść do naszych odwiecznych wrogów. Hail!

Ja również dziękuję za ciekawe odpowiedzi, na zakończenie dodam, iż kontakt z Nazgrimem jak i zakup wszelkich Jego produktów możliwy jest dzięki Nawia Productions.

NAZGR10.JPGNawia Productions
ul. Wapienna 42/5
43-300 Bielsko-Biała
(033) 818-82-05
0605-257-456

*Wywiad przeprowadził Meżadews Akszugor*

„***„

Nie oglądaj się!
nie spoglądaj mu
w Oczy-

Czarnoksiężnik…

Nie słuchaj go!
nie wierz jego
Ustom-

Mag…

Nie podziwiaj jego!
on nie posiada
Ciała-

Demon…

To tylko złudzenie
Czar
-sieć w którą
i ty zostałaś
złapana

..zaplątana…..

Meżadews Akszugor
/27. Maj 2002 r./

Smutek przelany na Papier [wierszydła z lat 1994-1995]

Oto przepisany wreszcie kolejny zbiór z poezyją z lat 1994-1995.
Wielu osobom się on nie spodoba, ale wierzcie mi, nic mnie to nie obchodzi. Może komuś jednak przypadnie do gustu, ale to również mi ‚zwisa’. Ja nie wypisuję tych wierszydeł dla popularności, dla panienek spragnionych słodkich słówek, lecz piszę to co leży w danej chwili mi na duchu. Stąd każdy wiersz z datą jest jakby pamiętnikiem, dziennikiem moich uczuć, odczuć, radości i smutków.
Publikowanie ich w Internecie również nie jest jakimś tam narcyzmem oraz chęcią wybicia się czy pochwalenia. Publikuję, bo taki mam kaprys.
Jeśli się to komuś nie podoba, może wejść na inne strony i nie zaglądać tu w ogóle. Krytyka się również nie zda na nic, bo ja nie mam zamiaru żadnego z tych wierszy poprawiać, ani brać pod uwagę cudzych rad, gdyż stałbym się ich niewolnikiem, a ja jestem człowiekiem wolnym i czynię swoją wolę ;->
Zapraszam, więc do czytania – zachwytów bądź wymiotów (link poniżej)

A teraz romantyczne przerobienie znanych tekstów do nucenia pod nosem przy goleniu dla panów:

Wilki „Baśka”
„Baśka miała fajny biust,
Kasia dobrze brała mi do ust…”

Dimmu Borgir „Puritania”
„Jestem chujem w twoim kroku,
jestem spermą w twoim oku…” Smutek przelany na Papier [kliknij tutaj]

`BOGINI JAŚNISTA`

W Kwiecie Lotosu Zaklęte Twe Usta
Zwilżone Rosą Diamentową
chodź niech wypełni się Rozpusta
byś była Boginią mą nową

w Dłoni Twej Róża co Cierniem broniona
Dłoń Twą Kaleczy i Krwawi
Spij ją do Kropli a nie będziesz Zraniona
a Napój Wina cię Zbawi

Oblicze Twe Światłem Jaśnieje
i Blaskiem Miłości Napełnia Oczy
moja Dusza radośnie się śmieje
a Ciało w objęcia Twe kroczy

u Stóp Twych padam i leżę Zaklęty
i Wzrok podnoszę nieśmiało
nie Ciałem lecz Duchem jestem Wniebowzięty
bo Ciało Martwe zostało

Meżadews Akszugor
/22. Maj 2002 r./

EMINEM

coz, czasem człekowi odpala w głowie….
ostatnio tylko Eminem ‚Without me’ oraz Tatu ‚they’re not gonna get us’..

Nas nie dogonjat :)

==i pomyśleć, że już za pół roku będzie 18 lat jak słucham metalu :)

Historia Prawdziwa Chrztu Polski

Mieszko siedział w komnacie i zbawiał się układaniem kostki, zrobionej przez jednego z jego wojów, niejakiego Rubika z Siedmiogrodu. Pot perlił mu się na czole, ręce zwilgotniały, ale Mieszko nie ustawał w wysiłkach. Niestety, jego wielkie, piastowskie łapska, raz za razem miażdżyły prototyp kostki. Jego próbom przyglądał się jego zaufany, czyli woj Przemko z Bydgoszczy.
- Panie – powiedział ostrożnie Przemko – czas nam się ochrzcić.
- A na cholerę nam ta czarna zaraza? – spytał Mieszko, rozgniatając pięćdziesiątą kostkę.
- Tak prawdę mówiąc, to mi to zwisa jak pochwa od mojego miecza – odparł Przemko – ale Niemce naparli się, żeby nas ochrzcić po swojemu, metodą Blietzkriegu!
- Niemce?! – Mieszko poderwał się z drewnianego zydla – gdzie te zasrańce są – i gdzie jest do cholery mój miecz, gdzie kolczuga moja złotem przeszywana, na Niemca – na Niemca!!! – krzyczał, wywijając odnalezionym właśnie mieczem. Przemko schronił się za narożnikiem.
- Opanujcie się panie, na razie Niemce daleko – powiedział – ale jak się ochrzcimy, to będą jeszcze dalej.
- Jak to – mówicie, że będą jeszcze dalej?! – Mieszko zmachany, siadł znów na zydlu.
- Na katolicki kraj nie tak łatwo napaść, jak na pogan – powiedział Przemko.
- To my są poganie? – spytał Mieszko, zdziwionym głosem – a ja myślałem, że Polanie!?
- Na polanie, śpią poganie – zanucił pod nosem Przemko.
- Paul Anka to ty nie jesteś – zgryźliwie zauważył Mieszko, który nie lubił kiedy się z niego wyśmiewali.
- Wracając do tematu – po chrzcie, Niemce będą nam mogli skoczyć – powiedział Przemko – a jak na nas ruszą, to z kościelną pieśnią na ustach, damy im takiego łupnia, że popamiętają aż do Grunwaldu!
- Aha – toś ty taki cwaniak – czyli, ich zmotoryzowane oddziały podchodzą pod moja stolicę i chrzcić nas chcą, a tu nagle, ja wyłażę na basztę, i krzyżem ich, krzyżem – przez plery – przez łby, no masz chyba rację, dla takiej hecy dam się chyba ochrzcić – powiedział, uśmiechając się Mieszko – ale powiedz mi miły mój Przemko, jak ten cały chrzest wyglądać będzie? – zapytał.
- Ano, z Dobrawą ty się musisz chajtnąć, z tą co w ostatniej paczce z Czech do nas dotarła, i po ptokach – odparł Przemko.
- No nie, jaja chyba sobie ze mnie robisz! – z obrzydzeniem odparł Mieszko.
- A czemu tak myślisz panie? – spytał Przemko.
- Czemu? A bo ta twoja Dobrawa ma wąsy i śmierdzi piwskiem – rzekł Mieszko.
- Noo – piwo to ich narodowy napój, a że ma wąsy – ich wszystkie lekkoatletki mają za dużo hormonów – zmieszany Przemko, zaczerwienił się jak burak.
- Jak burak, jak burak! – skandował Mieszko, pląsając wokół Przemka i klaszcząc w dłonie.
- No nie, ja na tym dworze zajoba chyba dostanę – pomyślał Przemko – zapłacili mi tylko za to, żeby czeskiego agenta Dobrosława na dwór przemycić, a ja muszę jeszcze do tego znosić takie katusze. Jeśli to się nie skończy, to pojadę do Ziemi Świętej, walczyć z tymi przeklętymi Maurami.
Minęły trzy miesiące od rozmowy Mieszka z Przemkiem z Bydgoszczy. Mieszko wraz z całym ludem dał się ochrzcić, ożenił się z Dobrawą, chociaż publicznie zastrzegł, że w wąsy całować jej nie będzie. Dnia któregoś, kiedy Mieszko wieczerzał właśnie, ktoś zapukał do komnaty.
- Wlazł – zaryczał Przemko, bo jego pan, usta zapchane miał pieczonym kurczęciem. Do komnaty weszło, powłócząc płaszczami, dwóch gości w zbrojach. Na ich widok, Mieszko raczył się zakrztusić kurzym udkiem i zleciał pod drewnianą ławę.
- Guten apetit – powiedział starszy z rycerzy – my być deutsche ritteren – znaczy te, rycerze – my przyjść tu oba zwei, się dowiedzieć, kiedy wasza prinz dać się ochrzcić przez nasza Grossen Meister, znaczy wielka mistrza?
W komnacie zapanowała cisza. Nagle, spod stołu odezwał się gardłowy głos Mieszka.
- Dobrawa!!! Aport!!! Bierz ich – ryknął Mieszko. Po sekundzie, do komnaty wpadła baba jak szafa, z potężnym kijem w dłoni. A dłonie miała jak dwa bochny chleba. Niemcom aż przyłbice spadły na oczy.
- Her obersturmführer, was ist das? – spytał młodszy.
- Das ist der polnische wunderwaffe, tajna bronia, der polnische panzer madchen – odparł starszy i narobił w zbroję.
- Schneller!!! – krzyknął pokazując, że należy wypierniczać.
- Jawohl, her obersturmführer! – zawył młodszy, i też narobił w zbroję. Niemiecki smród rozchodził się po kraju Mieszka jeszcze przez kilka wieków. Amen.

Auto: Andrzej Vader