`***`

Kawa rozlała się
będąc głębią kosmosu
gdzie drobiny cukru
jak planety
powoli przemieszczały się
zmieniając miejsca

gdzieś w oddali
mleko stworzyło
swą drogę
w pasmach
czerni kawy

barwy przenikały siebie
mieszały całując
niczym kochankowie

droga ich kończyła się
wszechświat jak strumień
zmierzał ku morzu

powoli kapał
ze stołu
powoli oddawał
i kurczył się

plama z resztek
była pusta

wszystko uniosło się
w górę

wyparowaliśmy w niebyt

/30. XII 2002 r./

`***`

czy potrafisz jak gumę
rozciągnąć czas?

czy potrafisz jak wiatr
złapać słowa do słoika?

czy potrafisz jak w TV
ujrzeć przeszłość, przyszłość?

czy potrafisz być niemową
i śpiewać?

..zaśpiewaj więc
na mym pogrzebie
tą pieśń, którą
ja zafałszowałem
za życia…

/16. XII 2002 r./

`NOCĄ..`

Szary kot beztrosko przechadzał się po dachu. Delikatnie stąpał swymi łapkami podążając w kierunku komina. Tam też zamierzał się zatrzymać i posiedzieć trochę w tę ciepłą, jesienną noc.
Na granatowym niebie gwiazdy mrugały do siebie, porozumiewając się w znany sobie tylko sposób. Od czasu do czasu spoglądały też i na ziemię.
Pan księżyc przeciągnął się leniwie i odgarnął dwie chmury, które przysłoniły jego srebrną twarz, gdy zapadł w chwilową drzemkę. A zdarzało mu się to ostatnio dość często. Jednak nawet nietoperze nie miały mu tego za złe, wszak każdemu może się to przytrafić, nawet księżycowi.
Kotek przysiadł przy kominie i rozejrzał się dookoła. Cała wieś już spała. No, prawie cała, bo Burek u Krotoszyńskich, jak szczekał całą noc tak szczekał. Ze też mu się to nie znudzi lub gardła nie zedrze. Dobrze, że Krotoszyńscy mieszkają na skraju wsi. Jednak i Burek dziś pozwolił sobie na sen i zrezygnował z całonocnych ujadań. Zwinął się w swej budzie i spoglądając od czasu do czasu na podwórko odpoczywał.
Tak, teraz to cała wieś już spała…
Kot wstał i przeciągnął się. Delikatny wietrzyk zatańczył wokół komina owiewając wyprężony koci grzbiet. Trzy włosy udało mu się porwać z kociego ogonka. Trzy nitki srebrem malowane w świetle księżyca.
Uniesione delikatnie pofrunęły w nieznane. Wznosiły się w górę, to znów opadały w dół, by znów się unieść. Wiatr tańczył, pląsał, szalał w nocnej radości. W pewnej chwili zmieniając kierunek swego tańca rozdzielił trzy niteczki.
Pierwsza, pchnięta gwałtownym podmuchem, uniosła się wysoko i poszybowała za wieś, pod las. Tam wiatr rozpędzony wpadł między drzewa, tracąc na prędkości i gubiąc niteczkę, która delikatnie opadła na taflę chłodnego, leśnego jeziorka.
Spadła tak delikatnie, że nie wzburzyła nawet tafli wody.
Jednak był ktoś, kto dostrzegł spadającą niteczkę kociej sierści. Ktoś, kto poczuł ruch wody, ktoś zbudzony…
Na zimnej powierzchni wśród delikatnych oparów mgły, wśród kłębów potwornych zjawiła się ona – Topielica. Powoli wynurzała się, jakby stąpała po podwodnych schodach. Coraz wyżej, odsłaniając kolejne fragmenty swego nagiego ciała. Była sino-blada, tak, że aż prawie zlewała się z oparami nad wodą. A te z kolei starały się ją otoczyć, osłonić, ochronić, ubrać. Jej długie włosy, niczym wodorosty, spływały po ciele, podkreślając kobiece kształty. Topielica wyszła wreszcie na brzeg i zastygła nieruchomo. Stała tak i jednocześnie stawała się niewidoczna. Mgła gęstniała w tym miejscu. Jej zimny oddech coraz to rozpędzał opary. Topielica zniknęła, choć była tam.
Drugi z kocich włosków miał więcej szczęścia, gdyż jego podróż trwała troszkę dłużej. Wiatr wznosił go ponad drzewami. Już zdawało się, że go upuści i pozwoli spaść, gdy w ostatniej chwili podrywał niteczkę i unosił wysoko.
Jednak przelatując opodal wysokich sosen, wiatr zagapił się i upuścił drugi koci włosek. Ten delikatnie opadł w głąb lasu, między drzewa. Opadał powoli, niczym spływająca łza po policzku. Był coraz niżej, niżej, aż… spadł na czyjś mały nosek.
Nosek poruszył się nerwowo. Włosek, bojąc się, że spadnie chwycił się mocniej powierzchni nosa. Nosek znów nerwowo zadrżał, po czym kichnął gwałtownie. Kocia niteczka przekoziołkowała i spadła pod nogi właściciela nosa.
Skrzat Borowik, bo to on był właścicielem kichającego noska, podrapał się po nim, po czym spojrzał pod nogi. A że był minimalnego wzrostu, jak to u skrzatów bywa, koci włos jawił mu się dość sporych rozmiarów.
Skrzat uśmiechnął się pod nosem, by po chwili kichnąć. Włos pofrunął dalej…
Krasnal podrapał się w zdziwieniu po czuprynie pod czapeczką i przypomniawszy sobie, że jest umówiony na popołudniową herbatkę u Królika, pobiegł na złamanie karku w las. I znów się pewnie spóźnił, ale dobrze mu tak, bo śpioch z niego jest wielki.
A co się stało z trzecim, ostatnim kocim włoskiem?
Osamotniony, pozostawiony na pastwę wiecznie tańczących wichrów, pędził na ich skrzydłach w nieznane. Po długim locie, w pewnej chwili wiatr ustał. Zatrzymał się, ucichł. Jak ręką odjął…
Koci włosek, srebrzony przebłyskami księżycowymi, powoli osunął się na ziemię. Spadł na rozstaje dróg. W tej samej chwili, gdy dotykał swym delikatnym ciałkiem brunatnej ziemi, jakaś starucha podbiegła w to miejsce.
Znajducha, obrzydliwa wiedźma, pochwyciła w swe poskręcane, pomarszczone, szponiaste dłonie niewinny włos. Zadowolona, rechocząc obrzydliwie wsadziła go sobie w usta. Powoli przełykała. Zadowolona, rechocząc obrzydliwie, poklepała się po wklęsłym brzuchu. Nasyciła głód. Szeleszcząc i trzeszcząc schroniła się w cieniu przydrożnego drogowskazu.
Na dworze zaczęło już świtać. Gdzieś daleko, gdzie niebo całowało się z ziemią, pojedyncze promienie budziły świat ze snu. Wieś wstawała. Ludzie wychodzili przed swe domy i zagrody. Żaden z nich nie był świadom tego, co zaszło w nocy. Nikt z nich. Wszyscy smacznie spali, gdy działy się te dziwaczne rzeczy. I każdy z nich przysiągłby na wszystkie skarby świata, że Topielic nie ma, Skrzat Borowik nie istnieje, a Znajducha, to wymysł autorów bajek.
Ale czy aby nie ma tego, czego nie widać?
Ale czy aby nie ma tego, czego nie można dotknąć, zmierzyć, zważyć?
Kot ziewnął i przeciągnął się.
- Oczywiście, że istnieją nocne dziwadła, kruku… przecież siedząc na starym dębie, sam je dziś widziałeś i później opisałeś – powiedział kot, po czym pobiegł przed dom, do miski ze świeżo nalanym mlekiem.
Są? Chyba tak…

Kruk Akszugor
/03. X – 21. XII 2002 r./

`DZIKA RÓŻA..`

Zerwałem dziką różę
co wonią
oczarowała świat

pijany nią
blaskiem bieli oślepiony
kroczyłem przed siebie

samotna różo
och, różo, różo…

śmierć twa jest odrodzeniem

samotna różo
och, różo, różo…

śmierć twa jest uwielbieniem

i niosłem cię
z szacunkiem
i podarowałem
z oddaniem

ranione dłonie
cierniami
krwawiły miłością

a krew barwiła
twe suknie
purpurą

samotna różo
och, różo, różo…

śmierć twa jest odrodzeniem

samotna różo
och, różo, różo…

śmierć twa jest uwielbieniem

wilgotną tak
podarowałem
padając u stóp
ukochanej

zakrwawioną tak
wręczyłem
klęcząc u stóp
ukochanej

jesteś świadectwem
jesteś prawdą
mojego
bezgranicznego oddania

dla niej…

/18. XII 2002 r./

P.S. dziś minął rok od powstania tego bloga…

[*****]

Dźwięk Pianina
przemierzał Kosmos
niczym słoneczny Oddech

Frunął Zapładniając
Planety
swym Pięknem
swą Barwą

Przestrzenie zdobywał
zostawiając świadectwo

..i on był Bogiem

-zapis na pięciolinii-

/16. XII 2002 r./

.’. ATLANTYDA .’.

Care Fratres, Sorores et Consertes!

I oto stalo sie! Po latach spoczywania w mrokach
zapomnienia „Atlantyda” Aleistera Crowleya wylonila sie na swiatlo
dzienne. Crowley napisal to dzielo w 1913 roku, niedlugo po
wstapieniu do zakonu Ordo Templi Orientis, zawierajac w nim tajniki
alchemii i magii seksualnej ukryte pod plaszczykiem opowiesci o
spolecznosci wytwarzajacej dziwaczna substancje Zro posiadajaca moc
przemiany materii zywej i nieozywionej. Obecnie, ksiazka ta ukazuje
sie nakladem OKULTURY w limitowanej edycji z grafikami Austina Osmana
Spare’a, prekursora magii chaosu i tworcy Zos Kia Cultus.

Wiecej o ksiazce i mozliwosciach jej zamowienia na:
OKULTURA – ATLANTYDA

Informacji udzieliła: .’.OKULTURA.’.

IMPREZY

Niestety impreza filmowa w Toruniu nie odbędzie sie.

Polecam za to impreze folkową, która jak co roku na pewno się odbędzie :-)

Mikołajki Folkowe 2002

ORKIESTRA św. MIKOŁAJA zaprasza do Lublina na XII FESTIWAL MUZYKI LUDOWEJ
„MIKOŁAJKI FOLKOWE”. Festiwal potrwa trzy dni (13-15. 12. 2002) i – jak
zwykle – dostarczy wielu mocnych muzycznych wrażeń. Bogata oferta muzyczna
przewiduje koncerty zespołów zagranicznych, m. in. ze Słowacji – Muzička,
Białorusi – Jizel’s Band, Ukrainy – Kapela Romana Kumłyka z Huculszczyzny,
oraz rodzimych zespołów folkowych – na „mikołajkowej” scenie wystąpi
białostocka Sarakina (I nagroda na „Mikołajkach Folkowych 2000″), mazurska
Sielska Kapela Weselna, olsztyńska grupa Shannon (muzyka celtycka) oraz
gospodarze – Orkiestra św. Mikołaja. Jako gość specjalny wystąpi lubelski
Chór Towarzystwa Muzycznego im. H. Wieniawskiego. W jego wykonaniu usłyszymy
mszę afrykańską „Missa Luba” w aranżacji Guido Haazena.
W programie także KLUB FILMOWY, warsztaty tańców, wystawy fotografii i
malarstwa.
Szczegóły w załączonym pliku lub na stronach www.mikolaje.lublin.pl

ZAPRASZAM!!!

P.S. W Olsztynie, w pubie Andergrant 13. XII. odbędzie się koncercidło kilku kapel death/black. Wjazd 9,99 zł.
Być może kruk pojawi się tam…

- PRZEWODNIK -

Przewodnik podszedł do mnie odziany w dziwną, czerwoną pelerynkę, w duże białe kropeczki. Na głowie miał Kapelusz również czerwony, w białe kropki.
- To ty chcesz iść ze mną do Krainy Snów? – spytał.
- Oczywiście – odpowiedziałem i chwyciłem go za łapkę. Była zimna i lekko wilgotna.
- Ale będziemy musieli przekroczyć Taflę Lustra – dodał Przewodnik, lekko zdezorientowany moją, jakże nagła decyzją.
- Przez Lustro? A czy to nie jest aby niebezpieczne? – głos mi zadrżał.
- Tak, to jest niebezpieczne, przecież mówię: „czy chcesz” – Przewodnik spojrzał na mnie spod Kapelusza – zawsze możesz powiedzieć „nie” i obudzisz się.
- Nie boję się i chcę, ale ciekawi mnie jak rozbijemy Lustro swymi ciałami, to czy odłamki szyb nie pokaleczą nas – próbowałem nadrobić miną swe wątpliwości.
- Szkło nie jest szkłem, a ciało nie jest ciałem. Skup się na dymie, a zrozumiesz wszystko – powiedział filozoficznie Przewodnik.

Fragment opowiadania [na razie bez tytułu]

P.S. Polecam płytę: COIL – Coil presents time machines (live)

Hello..!

`***`

wezmę klucz do
duszy wyzwolenia
pozostawię ciało
i niech wicher
w nim hula
gubiąc się w
labiryntach niewiedzy

/01. Grudzień 2002 r./

A teraz troche wieści kulturalnych….

Nowe zbiory poezyi:

-najnowszy tomik :Lustrzane Widziadła:

::: LUSTRZANE WIDZIADŁA :::

-stary tomik :Zmrożone Serce, Zamarznięte Łzy:

::: ZMROŻONE SERCE, ZAMARZNIĘTE ŁZY :::

I jeszcze informacja o imrezie:

Oto i ostateczna wersja programu festiwalu filmowego RYTUALNE OBLICZA
KONTRKULTURY, ktory odbedzie sie w dniach 14-15 XII w Instytucie
Archeologii i Etnologii Uniwersytetu im. Mikolaja Kopernika w Toruniu:

DZIEN JASNY
1) „Divine Horsemen” rez. Maya Deren (arcydzielo slynnej rezyserki
awangardowej, przedstawiajace kulty opetania w latach piecdziesiatych
na Haiti, ze szczegolnym uwzglednieniem specyfiki poszczegolnych „loa”
jako bostw „ujezdzajacych” swoich wiernych)
2) „The Cut-Ups” rez. Antony Balch (dwa filmy z lat szescdziesiatych
z udzialem Williama Burroughsa, nakrecone w nowatorskim stylu cut-ups,
ktory cwierc wieku pozniej stal sie inspiracja dla „czarownikow” spod
znaku magii chaosu)
3)”Timothy Leary nie zyje” rez. Paul Davids (film dokumentalny o sw.
Tymoteuszu, wielkim kaplanie psychedelii i cyberkultury,
przedstawiajacy rozne epoki w badaniach nad srodkami zmieniajacymi
swiadomosc)
4)”Romuva. The Lithuanian Spiritual Movement” (film dokumentalny o
jednej z najwiekszych grup neopoganskich na swiecie)
+ niespodzianki

DZIEN MROCZNY
1)”Ciemny odcien nirwany” rez. Wojtek Bockenheim (program dokumentalny
poswiecony satanizmowi z udzialem m.in. Lecha Emfazego Stefanskiego
oraz Leszka Wojnicza-Sianozeckiego)
2)”Invocation of My Demon Brother” rez. Kenneth Anger (klasyka
ezoterroryzmu, filmowa klatwa rzucona na ere hippisow)
3)”Lucifer Rising” rez. Kenneth Anger (arcydzielo „kina magicznego”,
inwokacja nowego eonu przesycona crowleyowska symbolika)
4) „Satanis” rez. Ray Laurent (unikalny film z 1969 roku dokumentujacy
powstanie Kosciola Szatana, oddajacy glos jego zalozycielom,
„ludziom z sasiedztwa” Czarnego Domu Antona Szandora LaVeya, oraz
prezentujacy rytualy satanistyczne)
5) „Witchcraft’70″ rez. Luiggi Scattini (film dokumentalny nakrecony w
stylu wojennej „czarnej propagandy”, „demaskujacy” szatanskie rytualy
w czasach wspolczesnych; bogacie ilustrowany rozmaitymi wiccanskimi
ceremoniami, w tym m.in. z covenu Alexa Sandersa, nazywanego w Wielkiej
Brytanii „krolem czarownic”, obrzedami Kosciola Szatana, a takze
„rytualnymi orgiami” wuduistow i hippisow)
+ niespodzianki

Wiekszosc filmow w oryginalnej, angielskiej wersji jezykowej.

P.S. Miłego czytania wierszydeł :-)