`OSTATNIE SPOJRZENIE..`

Leżałaś Samotnie
w swoim Łóżku
Ogień Palił
moje Myśli
topiąc Lód
Twego Ciała

Wspomnienia
Pejczem cięły Twarz
Rzeźbiąc ją
dla Łez

każda chwila
jak Obraz

Kalejdoskop

stałem tak
oderwany
Martwy
dla świata

wraz z Tobą

on patrzył się
on wciąż
spoglądał

ze swego Krzyża

bez Oddechu
w Ciszy
Palonych Świec

Zapachy Kwiatów
i odpoczynek
na Twej Twarzy

on zapisał
on zapamiętał

Jezu spójrz na mnie
proszę
Jezu spójrz

Samotność

jak w dzień
Ukrzyżowania

Samotność

Zimnych Ust

Jezu oddaj ją dla mnie
proszę
Jezu oddaj

Rozpacz
topiona woskiem

Ślepe Spojrzenie

i pustka
nadchodzących dni…

/29 Lipiec 2003 r./

Żar tropiku

Ostatnio wciąż słucham na przemian dwóch zespołów. Deine Lakaien z płyty „Forest Enter Exit” oraz Type O Negative z płyty „Bloody Kisses”.

Żar się leje z nieba, brak deszczu i tego burzowego chłodu.
Wiem, że to może wydawać się skrajnym debilizmem, ale zatęskniłem za pracą. Nie, nie jestem na urlopie, bo w pracy byłem jeszcze w piątek. Chodzi o to, że w urzędzie jest klimatyzator ustawiony na 20 C, wszędzie w pokojach jest ok. 28 C, na zewnątrz ponad 32 C, a u mnie w Laboratorium Długości 20 C :-)
Jak tam się wchodzi to tak, jakby do lodówki. Przejmujący chłód. Po chwili człowiek jest przyzwyczajony. Gorzej jest z wyjściem, bo to tak jakby wyjść do sauny (hi hi – sauna w urzędzie). Ale różnica temperatur dochodzi nawet do 10 C pomiędzy korytarzem a pomieszczeniem laboratorium. Dla słabego serca może być to szok termiczny.
Ech, marzenia o chłodzie…

Jeszcze tylko słowo do tych wszystkich, którzy uważają, że piszę pod publikę i czuję się wielkim. Otóż nie. Piszę dla siebie i to jest mój blog. Każdy ma prawo tu zaglądać, jeśli mu się mój blog, oraz to, co na nim pisze, podoba lub ma prawo nie zaglądać. Nie zapraszam i nie zmuszam.
Wierszydła są jakie są. Wg mnie daleko im do ideału i wcale nie uważam, że są doskonałe. Może inaczej, są tak doskonałe, na ile pozwala mi mój język i zasób słów wyrazić to, co czuję i myślę. A więc dla jednych będzie to piękna poezyja a dla innych miernota.
Czuję się jakoś po środku.

Na zakończenie mogę z nieukrywaną radością powiedzieć, że wreszcie ruszył mój drugi blog poświecony tradycji, kulturze i językowi przedchrześcijańskich Prus (obecnie Warmia i Mazury). Nazywa się PERKUNS, co po staroprusku znaczy piorun, grzmot. Zapraszam do lektury.
[kliknij by wejść]

A ja kończę i idę do lodówki po coś zimnego do picia.

`ZAPACH DESZCZU`

Ostatni Krzyk
Dramatu
wstrząsnął Niebem
po czym Skonał
wśród Kropli
Łez Chmur
skapujących
z Liści

zapachniało świeżością

zapachniało Deszczem

Taniec na Pogrzebie
taniec wśród kałuż
w strugach wody

z mokrym ubraniem
przytulonym do Ciała
w Zimnych Oddechach
Wietrznych

niczym Cień
poruszam się
Wiruję

i wciąż czuję
zapach

zapach Deszczu

/06. Lipiec 2003 r./

Sezon rozpoczęty…

yo!

Sezon słonecznikowy rozpoczęty, a to znaczy, że jednego dnia zjadłem dwa słoneczniki, po czym stwierdziłem, że to za mało…
Ale to i tak dobrze, że są już kochane słoneczniki.
Wieczorem dzwonił Vincent i mnie opierniczył przez telefon za te słoneczniki. Facet był zły straszliwie, jak mu powiedziałem żeby sobie kaczeńce namalował.
******
Ciemno już było i noc była głucha, za ścianą sąsiad sąsiadkę już…
A nie! To nie te rytmy… Bo on ją uczy innego tańca.
Ale i tak było głośno, a ściany są cienkie w budownictwie anno domini 1975.
******
Tego krasnala co w czwartek się wywalił na pysk, bo zaplątał się w swą brodę, wczoraj na mszy satanistycznej poświęciłem.
Nie ma to jak pieczony krasnal w sosie czosnkowym.
A do tego halo zjadłem grzybki, niezła selekta, a do tego śliwka tu i tam, a szczególnie ówdzie.
******
Czy ciemno czy jasno, płynie rzeka przez miasto. A w niej ścieki, ich rozkład jest już daleki… Bo to miasto jest nasze, tak, i ja i on je kasze… ale za to jestem bogiem. Ha! Wyobraź to sobie…

oy!

Kościół Katolicki to zbiór kurew i pedałów

Kościół Katolicki to zbiór kurew i pedałów – tak właśnie krzyknąłem czytając prasę. Otóż jak podaje gazeta, gdańska artystka Dorota Nieznalska, została skazana na pół roku ograniczenia wolności za to, że na jednej ze swych prac, mianowicie na równoramiennym krzyżu, umieściła zdjęcie męskich genitaliów. Czy to jest szokujące? Dla mnie nie, bo to jest tylko sztuka. Natomiast szokujący jest wyrok i radość katolików, będących na rozprawie.
Obraza uczuć religijnych, jak twierdzi sąd, polega na umieszczeniu na symbolu chrześcijańskim męskiego członka. Ale czy aby krzyż jest li tylko symbolem chrześcijańskim? Symbol męki – twierdzi sąd.
A kałasznikow? A pochodnia? A piec? A stos? etc.
Moim zdaniem sztuka nie powinna mieć ograniczeń, a już nie być oskarżana o obrazę uczuć religijnych.
Co mnie szokuje? Obłuda polityków, rzezie niewinnych ludzi, wojny, mordy, gwałty, filmy coraz brutalniejszego kina, głupawe gry i przemoc wśród dzieci na placu zabaw.
Nie, sztuka mnie nie szokuje!

`TRÓJPUNKT`

Oko było szeroko otwarte, jednak nie reagowało na światło. Źrenica czernią pochłaniała prawie całą zieleń tęczówki.
Dalekie punkty migoczące na niebie rozmywały się, coraz to przesuwały, choć były nieruchome. Zlewały w figury, by znów się podzielić.
Punkt po punkcie, linia sunęła w umyśle wyobrażając postacie. Barwy drgały wraz z oddechem. Powoli, delikatnie…
Echo pukało do ucha. Dźwięk smakował słodyczą.
Zawieszenie.
Puls i wykrzyknik. Kropka.
Drzewo wykrzywiło się tańcząc w rytm sinusoidalnej wibracji. Żyło.
Blask największej z gwiazd sunął ku ziemi.
Powoli..
Gdy dotknął stóp, ciepło rozpoczęło swą wędrówkę w ciele. Bieg poprzez cząsteczki.
Gdy dotarło do mózgu, usta otworzyły się.
Szept.
Uwolniony wyfrunął
Mknął przez przestrzenie.
Przebijał się.
Dotknął jej.
Zamknął.

Oko Boga.

Akszugor
29-06-2003 r.