`MIŁUJĄCA ŚWIATŁOŚĆ`

Wielbię Boga Światła
gdyż ciepłem jest
i życiem
radością i miłością

Wielbię Boga Mroku
gdyż zimnem jest
i śmiercią
smutkiem i nienawiścią

A takie jest życie
od poczęcia
do rozkładu

A taki jest świat
od początku
do końca

Nie zmieniam go
uczę się jego
podziwiam, wielbię
i akceptuję

W okręgu
Czerń z Bielą
przeniknęły się

LVX – NOX

ja i ja

/18. Listopad 2003 r./

`ILEŻ RAZY…`

Ileż razy uśmiechałem się
do Twej Fotografii
Ileż razy wspominałem
spacery po Lesie
Ileż razy w swych Fantazjach
kochałem się z Tobą
Ileż razy planowałem
Ileż razy tęskniłem
płakałem

Ileż razy całowałem
swe Myśli o Tobie

-chodź..

teraz całować będę
i wielbić
na wieki

/21.-22. Wrzesień 2003 r./
*dla Soror Nadiji*

`PAŹDZIERNIKOWA MELANCHOLIA`

Szary Deszcz przychodzi,
gdy mój Smutek przygniata jak Głaz
Czarną Noc,
pod której Parasolem
błąkam się w żałości po Puszczy
z Mrocznymi Stworami
Leśnych Przestrzeni…

Pijąc Lustrzane odbicia Księżyca
ze srebrzystobiałej tafli,
czuję Chłód ogarniający me Ciało -
niska temperatura Czarnego Powietrza
Mrozi Opary unoszące się nad
Uśpioną ziemią…

Zamarznięte Kolory łopoczą
na Potężnym Zimowym Wietrze -
Martwe od Bicza Szklanego Mrozu
co skuł radosne życie
i Pogrzebał poniżej Chmur…

Gromadzące się Kruki Śpiewają
wraz ze mną z Rozpaczy
co Boli jak Tysiące Cięć Sztyletu
- Wyjemy Razem…

Październikowy Zachód Słońca
Płonie w moich Oczach
Piekielnym Płomieniem Konających…

Jesienny Deszcz
Śmiertelny Deszcz

Pogrzebany pod Zgniłymi Liśćmi.

/08. Październik 1994 r./

`OBRAZEK`

Kobieta bez głowy
szła przez pole
bosymi stopami
znacząc błotniste
bruzdy
śladami

z daleka dobiegał
ujadający skowyt
bezokiego psa
obdzieranego powoli
ze skóry

na polu nie było
drogi
jednak wędrówka
jak po sznurku
wybetonowanej alei
kroczyła

płacz dziecka
okaleczonego
mazał przestrzeń
niczym pejcz
łzami

bez rąk
bez nóg

nie odwróciła się
nawet
jak

gdzieś blisko
z hukiem upadł
przegniły krzyż…

/14. Październik 2003 r./

`OSTATNIA DROGA KU KOSMICZNYM OTCHŁANIOM`

Leżąc w Swojej Trumnie
o Czarnych, rzeźbionych deskach,
Patrzę na ludzi
Zgromadzonych nade mną
-ich Twarze niedbale skrywają radość.

Tylko Ona Stoi
ze Łzami na Twarzy,
co Spływają powoli
na Drgające Wargi
-Ciałem Wstrząsają Spazmy Rozpaczy.

Ostatnim Mgnieniem Oczu
Patrzę na Niebo,
Patrzę na Chmury,
na Drzewa Obsypane Kolorowymi Liśćmi,
które Spadają z Krzykiem na Wietrze
-jak Wieko Mojej Trumny.

Żelazne gwoździe
niedbale wbijane,
Zamykają Mnie w Moim
Własnym, Jedynym, Wymarzonym
-Mrocznym, Grobowym Świecie.

Kołysany przez powoli idący
Kondukt Żałobny-
Zasypiam, Wiecznym Snem
z Rękami trzymającymi Miecz
(skrzyżowanymi na piersi)
i Śnię Swoje Minione Chwile,
gdy Moje nogi dotykały
Nagiej Ziemi..

Opuszczany w Dół
Słyszę Żałosne Śpiewy i Fałszywy Płacz
wśród których unosi się
Rozpaczliwy Krzyk
-Ona wskakuje do Mego Grobu za mną!

Obejmując i Całując Trumnę Skomli,
a piach przysypuje Nas powoli,
aż wreszcie znikamy pod jego
brunatną warstwą
-w Jej Dłoniach Umierają Czerwone Róże.

Milkną odgłosy-
Pusta, Nieskazitelna Cisza
wprost nie do wytrzymania
Przytłacza Moje Uszy,
przerywa ją Ostatni
Oddech Mojej Ukochanej.

Pogrzebani razem
na Starym Cmentarzysku-
chwytamy się za Dłonie
i Idziemy Wąską Ścieżką
Oświetloną Płomieniem Księżyca
ku Otchłani Kosmicznej.

..a oni rzucają Kwiaty na Nasz Grób…
..a oni Zapominają o Naszym Grobie przysypanym Liśćmi,
gdzie Zgniłe Kwiaty
Mokną na Deszczu,
który spływa po Nich
jak Łzy Zapomnienia.

Niepamięć obraca się w Piach..

Nasze Czarne Cienie
Rozpływają się na Nocnym Niebie
-szybujemy coraz wyżej.

..Ostatnia Droga ku Kosmicznym Otchłaniom…

Meżadews Akszugor
/05-06 Listopad 1994 r./

[czas na reklamę]

93!

Chaos nigdy nie umiera! Dzieki staraniom Wydawnictwa Der Rumtreiber
ukazala sie w Polsce najwazniejsza ksiazka Hakima Beya, CHAOS /
POETYCKI TERRORYZM, a poniewaz uwazamy ja za arcydzielo
postanowilismy zajac sie jej dystrybucja. CHAOS to literacki
majstersztyk, a zarazem wprowadzenie do magii chaosu napsiane z mysla
o inteligentnym czytelniku. Ksiazka nalezaca do klasyki
ezoterroryzmu, magii chaosu i literatury psychedelicznej, ktorej
niepokorny duch wciaz zapladnia tworcow tymczasowych stref
autonomicznych, w ktorych „nic nie jest zabronione a wszystko jest
mozliwe”.

Przy okazji przypominamy, ze na naszej stronie znajduja sie fragmenty
tej ksiazki:
Fragment 1
Fragment 2
Fragment 3

Juz od dzis mozna skladac zamowienie na to unikalne wydawnictwo,
opublikowane w nakladzie 400 egz. Wydawca przekazal nam do
dystrybucji 100 egz., dlatego tez bedziemy rozprowadzac je poza
oficjalnym obiegiem wydawniczym.

W celu zamowienia ksiazki nalezy pisac bezposrednio na adres:
okultura@terra.pl z naglowkiem „Chaos”. Ksiazka liczy 164 strony i
kosztuje 28 zl. (w przypadku przesylki za pobraniem) lub 25 zl. (w
przypadku przedplaty na konto).

W zwiazku z ograniczona iloscia egzemplarzy obowiazuje kolejnosc
zgloszen.

93 93/93

Dariusz Misiuna
Wydawnictwo Okultura

`CZARNA TĘSKNOTA`

Wprost nie mogę doczekać się,
gdy w mozolnie tkanej Pajęczynie
Pęknie ta Jedyna,
Czarna Nić
-Moja Nić.

Ja jak Pył
zdmuchiwany przez Wiatry,
Ulatuję wraz z życiem
i gasnę jak Świeca-
na ich Potężnych Podmuchach.

Z Tęsknoty wysycham,
stojąc i patrząc na Drogę
na której ma pojawić się Ona,
co kiwnie swym Kościstym Palcem
i każe mi Iść ze sobą,
i Zabierze Mnie Stąd
-w Nicość.

Z Niecierpliwością Oczekuję
kiedy Puchar wypełni się
po brzegi i pęknie,
na tysiące drobnych okruchów
obsypując posadzkę-
jak Gwiazdy Czarne Niebo.

Kiedy wreszcie Przyjdzie
ma Czerń Doskonała
i Zamknie mi powieki,
i Zabierze mnie
-Tam.

Kiedy wreszcie
zawali się Stary Dąb,
Uschnięty z Tęsknoty
za Nią-

O, Ukochana…

Krucze Włosy,
Czarna Peleryna
Demoniczny Cień
z Zegarem Czasu
w Szponiastej Dłoni
-Czekam…

Z Wielką Tęsknotą
Wypatruję Nadejścia Dnia
Śmierci-
Jedynego Dnia..
Tego Dnia..
Ostatniego Dnia..

Chodź…

Meżadews Akszugor
/03-04 Listopad 1994 r./

`RYBA`

Połknięcie
niczym haczyk
nurkujący
w ustach ryby

narodziny gwiazdy
na niebie

blask

ciało o srebrnych
łuskach
migoczących
łzami księżycowymi

woal mgły
i taniec
wśród kaczeńców

trwanie
i rozwój
oto jesteśmy
oto pocałunek

krok w krok
ku ogonowi
sterującemu

jedna za jedną
kolejna za kolejną

wydalenie
i śmierć
w wodach
głębokich

topiel

bezkres
kresbez

ona połknęła
jej ogon

reinkarnacja
wśród pocałunków
innych gwiazd

/17. Czerwiec 2003 r./