List nr B

20 kwiecień, 1943 roku.
Cara Soror
Do what thou wilt shall be the whole of the Law.

Byłem niezmiernie rad, gdy otrzymałem Twój list i jest mi bardzo przykro słysząc o Twoim nieszczęściu. Wracając do sprawy, jak sądzę, powinienem Ci powiedzieć, iż pierwotną zasadą Zakonu A…A… było to, że wprowadzający odczytywał krótki wykład kandydatowi, a następnie zostawiał go samego na kwadrans. Po tym kwadransie otrzymywał odpowiedź „tak” lub „nie”. Jeśli nastąpiło jakiekolwiek wahanie co do decyzji, kandydat nie miał już czego szukać w Zakonie. Jednak zaniechano tej zasady i pomyślano, że lepiej się stanie jeśli będzie się pomagać ludziom na tym wczesnym etapie ich dzieła, nawet wtedy, gdyby ich kandydatura nie zapowiadała się obiecująco. Ale mimo tych złagodzeń, chciałbym abyś zastanowiła się nad tym czy jesteś w stanie, w tym lub innym wcieleniu, wykazać się doskonałą odwagą w obliczu czegoś całkowicie nieznanego oraz siłą szybkiej i nieodwołalnej decyzji, nie licząc się z kosztami.

Sądzę, iż całkowicie niewłaściwym byłoby gdybym pozwolił Ci martwić się „psychologicznymi, moralnymi i artystycznymi problemami.” Nie byłoby to dobrym punktem wyjścia dla Ciebie. Najpierw musisz nauczyć się dostrzegać prostotę prawdy. Wszystko, co buczące i chrząkające dookoła, jest moralną trucizną. Jaki jest sens bycia kobietą, jeśli nie ma się intuicji, instynktu pozwalającego na rozróżnianie pomiędzy prawdą a udawaniem?
Twój stan umysłu sugeruje mi, że w przeszłości musiałaś być pod wpływem ludzi, którzy dużo mówili a mało robili i spierali się, co do rozmaitych, niejasnych filozoficznych zagadnień. W końcu nie jest to takie złe, lecz kiedy osiągniesz sukces w analizowaniu swych reakcji, zrozumiesz, że całe to gadanie jest tylko wymówką od prawdziwego praktycznego działania.

Do wysunięcia takiego osądu przekonało mnie Twoje powiedzenie: „Nie jestem pewna, czy aby chcę wejść w wielki konflikt. Potrzebuje spokoju.” Na szczęście ocalisz siebie gdy dodasz: „Prawdziwy spokój to taki, który jest żywy a nie martwy.” Całe życie jest konfliktem. Każdy Twój oddech reprezentuje zwycięstwo w zmaganiu się z całym Wszechświatem. Nie doświadczysz spokoju jeśli nie będziesz perfekcyjnie panowała nad szczegółami, a ja przyjmuję to, co rozumiesz przez „żywe a nie martwe.”
Ale pierwszą konsekwencją wstąpienia na ścieżkę, jest podjęcie decyzji o „wpłynięciu” na morze wirujących myśli poprzez akt woli. Musisz powiedzieć: „Pokój jest ciszą.” W chwili, w której zrozumiesz po co są te myśli, narzędzia wroga, wynalezione przez niego w celu uniemożliwienia Ci podjęcia Wielkiego Dzieła, pozbędziesz się wszystkich wątpliwości i zadasz sobie pytanie: „Co muszę zrobić?”, a odkrywszy to, rozpocznij swe dzieło. Aby tego dokonać, nie możesz dopuścić aby cokolwiek zakłócało Twoją pracę. Stwierdzisz później, że żywy spokój jest dynamicznym, a nie statycznym stanem. (Bardzo dużo na ten temat powiedziano w Little Essays Toward the Truth, a także w The Vision and the Voice.)

Twoje postscriptum szczerze mnie rozbawiło. Nie jest to zbyt dobra reklama dla ludzi, z którymi byłaś wcześniej związana. Moja sytuacja jest bardzo prosta. Będąc w kontakcie usłyszałem „kup, bez targowania, całkowicie czarną kurę”. Wydałem ponad sto funtów z moich odziedziczonych pieniędzy na to dzieło. Gdybym miał dzisiaj tysiąc razy większą sumę pieniędzy, cała poszłaby na ten cel. Ma to miejsce tylko wtedy, kiedy podążamy ścieżką, na której musimy być wolni od wszelkich rozważań typu: dwa pensy więcej czy cztery pensy mniej. Wtedy otrzymamy doskonałą wolność na tym planie.
Wszystkie poważne zakony świata, lub prawie wszystkie, zaczynają od tego, że kandydat powinien złożyć ślub ubóstwa. Buddysta, na przykład, może posiadać tylko dziewięć przedmiotów: swe trzy szaty, miskę żebraczą, wachlarz, szczoteczkę do zębów, itd. Zakony hinduskie i mahometańskie mają podobne reguły. Zasady te występują również we wszystkich poważnych zakonach chrześcijańskich.

Natomiast nasz Zakon (A…A… przyp. Frater T.) jest bardzo poważnym wyjątkiem od tego typu reguł. Jego członkowie nie odcinają się od świata zewnętrznego, a co za tym idzie, jest o wiele trudniej utrzymać czystość niż wtedy, kiedy odseparowujemy się od niego. O wiele łatwiej jest zdobywać techniczne umiejętności, jeśli nie jesteśmy skrępowani tego rodzaju zasadami. Zasady te działają jako ograniczenia jeśli chodzi o użyteczność pomagania światu. Z całkowitym odosobnieniem wiążą się straszne i najgorsze niebezpieczeństwa ze wszystkich. Według mojej własnej oceny, sądzę iż nasz własny ideał naturalnego życia jest o wiele bardziej zdrowy.
Kiedy dowiesz się trochę więcej o swych wcześniejszych wcieleniach, powinnaś być w stanie bardzo prosto i wyraźnie to zrozumieć.

Love is the law, love under will.
Fraternally,
666

Tłumaczył na język polski: Frater T.

List nr A

19 marca 1943 rok
Cara Soror
Do what thou wilt shall be the whole of the Law.

Byłem bardzo zadowolony stwierdzając na podstawie naszej wczorajszej popołudniowej rozmowy, że masz poważny zamiar podjąć Wielkie Dzieło w odpowiednim duchu. Twój krytycyzm względem poprzednich doświadczeń z okultyzmem, okazał się szczególne rozsądny i słuszny. Tak jak obiecałem, piszę ten list aby dotknąć kilku praktycznych kwestii, na których przedyskutowanie nie mięliśmy czasu, a które, tak jak sadzę, powinny być uzgodnione na początku tej korespondencji.
1. Najważniejsze jest to, abyś zrozumiała moje osobiste położenie. Nie będzie nic złego w tym, gdy będziesz uważała mnie za nauczyciela, ale to z pewnością może sprowadzić na manowce. Uczń-towarzysz lub, jeśli wolisz, towarzysz cierpienia, wydaje się być stosowniejszym określeniem.
Szczególnym osiągnięciem mojego życia jest Kairskie Dzieło, które zostało opisane w najdrobniejszym szczególe w Equinox of the Gods. W tym czasie, większość Księgi Prawa była dla mnie całkowicie niezrozumiała, a pokaźna jej część – szczególnie trzeci rozdział – ekstremalnie antypatyczna. Walczyłem z tą Księgą przez wiele lat, ale okazała się być nieodpartą.
Nie sadzę abym chełpił się mówiąc, że moje osobiste badania miały największą wartość i znaczenie na studiowanie ogólnych zagadnień magiji i mistycyzmu, a szczególnie jeśli chodzi o scalenia przeze mnie rożnych systemów myślowych w świecie. Godna uwagi identyfikacja systemu Yi King z Kabałą. Lecz zapewniam Cię, że wszystkie dokonania mojego życia, choćby pomnożone tysiąc razy, nie byłyby warte jednej dziesiątej wartości pojedynczego wersu Księgi Prawa.
Myślę, że powinnaś mieć kopię Equinox of the Gods i stale studiować Księgę Prawa. Wartość jaką może posiadać dla Ciebie moje dzieło, nie powinno stanowić więcej, jak tylko pomoc w celu wyjaśnienia tej Księgi.
2. Może się zdarzyć, iż w późniejszym czasie zechcesz egzemplarz Ośmiu wykładów o Jodze, dlatego też odkładam egzemplarz na wypadek gdybyś go potrzebowała.
3. Co do O.T.O., wierzę, że jestem w stanie znaleźć maszynopis wszystkich oficjalnych dokumentów. Jeśli tak, pozwolę Ci je przeczytać i wtedy będziesz mogła zdecydować czy chcesz wstąpić do Zakonu. W przypadku decyzji o wstąpieniu, przejdę z Tobą przez skrypty dotyczące rytuałów i wyjaśnię znaczenie wszystkich rzeczy, podając dodatkowo prawdziwą tajemną wiedzę, której nie posiada pierwotna masoneria.
4. Horoskop. Nie lubię wcale tego robić, lecz jest to część umowy z Wielkim Skarbnikiem O.T.O., iż powinienem wykonywać go w godnych tego przypadkach i jeśli będzie taka potrzeba. Osobiście wolę trzymać taki horoskop u siebie w celu przyszłego wykorzystania, w przypadku, kiedy jakieś znaczące wydarzenie będzie wymagać konsultacji.
A teraz naprawdę ważna sprawa. Jedyna rzecz poza Księgą Prawa, która znajduje się być na pierwszej linii ognia. Jak powiedziałem wczoraj, pierwszą zasadniczą sprawą jest poświęcenie całego siebie i wszystkiego co się ma dla Wielkiego Dzieła, bez jakiegokolwiek ograniczenia. (Na to zdanie trzeba zwrócić szczególną uwagę. Nie da się osiągnąć sukcesów w magiji będąc tak zwanym „niedzielnym magiem”. Mój Superior powiedział kiedyś, iż magija nie jest zabawą; już na początkowym etapie naszej Świetlistości okazuje się, że nie ma nic ważniejszego od Niej, światła prowadzącego każdy ruch i gest w życiu. Przyp. Frater T.) Musisz być stale tego świadoma. Do utrzymania tej świadomości w umyśle służy praktyka Liber Resh vel Helios sub figura CC. (Z tą praktyką miałem ciekawe rezultaty. Recepcja następuje w obie strony. Nie tylko Święty Anioł Stróż wybiera porę komunikacji, lecz i mag stara się go przywołać. Na początkowym etapie służą temu właśnie Liber Helios i poniższa praktyka. Przyp. Frater T.) Jest jeszcze inna wersja tych Adoracji, trochę pełniejsza, ale te, zawarte w Liber Resh, są wystarczająco dobre. Ważną rzeczą jest aby nie zapominać. Będę musiał nauczyć Cię znaków i gestów związanych ze słowami.
Wymaga się również przed rozpoczęciem formalnego posiłku przeprowadzenia następującego dialogu: Wystukajcie 3-5-3 i powiedzcie: „Do what thou wilt shall be the whole of the Law.” Osoba po przeciwnej stronie stołu odpowiada: „Co jest Twoją Wolą?” Ty: „Moją Wolą jest jeść i pić.” On: „W jakim celu?” Ty: „Aby wzmocnić swe ciało.” On: „W jakim celu?” Ty: „Aby dokonać Wielkiego Dzieła.” On: „Love is the law, love under will.” Ty, z pojedynczym stuknięciem: „Zamknij się.” Możemy również skorzystać z monologu: wystukaj 3-5-3. Powiedz: „Do what thou wilt shall be the whole of the Law.” Dalej: „Moją Wolą jest jeść i pić, aby wzmocnić swe ciało, abym mógł dokonać Wielkiego Dzieła. Love is the law, love under will.” Zapukaj jeden raz i rozpocznij jedzenie.
Jeżeli chodzi o Adoracje Liber Resh, nie należy ich przeceniać, co do regularności stosowania tych niewielkich ceremonii. Nie musisz zatrzymywać się pośrodku zatłoczonej arterii komunikacyjnej pełnej samochodów lub na zatłoczonym miejskim deptaku, w celu odmówienia Adoracji. Nie musisz też przywoływać do porządku swego gościa lub kogokolwiek z kim spożywasz posiłek, jeśli, on lub ona, nie zechce uczestniczyć w dialogu. W pewnych przypadkach bądź sytuacjach można sobie odpuścić, ponieważ nie są to aż tak bardzo poważne sprawy, ale mimo tego stanowią doskonały trening. Uczą one koncentracji, uwagi, moralnej i socjalnej odwagi, a także innych cnót.
Niczym dobra gospodyni, zachowałem trochę na czarną godzinę. Bardzo istotną kwestią jest aby zacząć prowadzić magiczny dziennik i prowadzić go codziennie.
Zacznij od przebiegu swego życia, cofając się nawet przed swoje narodziny, do swych wcześniejszych wcieleń. Może to odbyć się zgodnie z praktyką podaną w Liber Thisarb sub figura CMXIII, paragraf 27-28, którą możesz w późniejszym czasie zacząć wykonywać. Musisz znaleźć odpowiedz na pytanie: „W jaki sposób doszłam do miejsca, w którym się teraz znajduję, włączona w to szczególne dzieło?” Jak sama zobaczysz, zacznie się to od odkrycia tego kim naprawdę jesteś i doprowadzi Cię to w końcu do odsłonięcia pamięci poprzednich wcieleń.
Skoro trudno jest Ci przybyć do miasta, poza rzadkimi i nieregularnymi wizytami, mogę zaproponować pewne rozwiązanie, które wcześniej się sprawdziło i okazało się bardzo użyteczne, a jest nim cotygodniowy list. Eliphas Levi czynił tak z Baronem Spedalieri, a jego korespondencja jest jednym z najbardziej interesujących dzieł. Jednym słowem zadajesz pytania, na które chcesz otrzymać odpowiedź, a ja na nie odpowiadam najlepiej jak tylko potrafię. Oczywiście dołączam rożne spontaniczne uwagi, które mogą powstać w wyniku obserwacji Twojego postępu i po przeczytaniu Twojego Dziennika. Powinien on być zapisywany tylko na jednej stronie kartki, tak aby druga strona była wolna na ewentualny komentarz. Należy również ustalić jego przegląd w określonych odstępach czasu.

Love is the law, love under will.
Fraternally,
666

Tłumaczył na język polski: Frater T.