`***`

Słoneczna dziwka
obdzierana za skóry
w bólach krwią
pluje o świcie

masturbacja chmur
i wytrysk
zraszający krzaki leśne
w gniciu

Biczuj mnie!
Batoż!

aż ciało odpadające
w smrodliwych
perfumach stęchlizny
w kolorach skąpane
zanurzy się w błocie

wyschnięte
-nasiąknie
zbutwiałe
-spleśnieje

Ssij!
ssij-
niech on będzie
wielki w twych ustach
Ssij!
ssij
niech on będzie
prężny w tobie

…mistyczny duch
romantycznej jesieni.

/20 Uktōberis 2004 r./

PIES

Zastanawiam się czy przez niejedzenie mięsa, aż taki jestem wrażliwy na ból innych, a w szczególności zwierząt, czy też jest to naturalny odruch normalnej, czującej istoty, jaką jest człowiek inteligentny.
Otóż ostatnio nasz konserwator „złota rączka”, człowiek prosty, który skończył tylko 6 klas podstawówki i pochodzi „ze wsi zabitej dechami” pochwalił się swoim wyczynem, który można zakwalifikować do katolickiej ekstraklasy.
Facet był świadkiem potrącenia psa na jezdni. Pies żyje, wije się w bólu, cały bok ma porozrywany i wychodzą mu kości z rany.
Kierowca-sprawca jak zwykle ucieka, bo kto by się tam przejął potrąconym psem. Jednak przechodnie zdejmują psa ociekającego krwią z ulicy i kładą na pobliskim trawniku. Zapada decyzja, by go szybko przetransportować do weterynarza w celu leczenia lub uśpienia (skrócenia cierpienia), a że nikt nie wiedział jak to zrobić, na ochotnika zgłosił się wspomniany konserwator, który akurat był w tym miejscu z rowerem.
Zabrał ładnie pieska, którego ludzie włożyli do dużej reklamówki i odjechał. Ujechał kawałek drogi do pobliskiego parku i wlazł w krzaki. Tam rozbujał reklamówką i łup o ziemię. Raz, drugi, trzeci.. pies wciąż się szamocze. To znaczy, że żyje. Poszukał więc kamienia wrośniętego w ziemię, a że u nas jest ich dość sporo po parkach, znalazł szybko. Dwa uderzenia psem w siatce o kamień i trup.
Zadowolony konserwator wykopał dołek i wrzucił tam pieska, zasypując go.
Pytanie dlaczego to zrobił? Bo mu się nie chciało jechać do weterynarza, to raz, a dwa, że weterynarz mógł przecież chcieć wziąć pieniądze za uśpienie psa.
Nie napiszę jakimi obelgami i wulgaryzmami obrzuciłem tego człowieka wyrzucając go ze swego pokoju w urzędzie.
Brutalność i głupota tego świata czasem przytłacza.
Pozostaje mi tylko wierzyć, że ów człowiek odrodzi się jako takie zwierzę, które spotka podobny lub gorszy los.
Na resztę wywodów brak mi słów…

`…`

Czasem słyszę twój płacz
czasem słyszę twój szloch
widzę buzię zapłakaną
ból w oczach
i strach

ale jestem tylko
twardym facetem
sztywnym ojcem

Czasem muszę trzymać fason
choć znam łzy
choć znam ból
czasem muszę być nieczuły
bo nie jestem kobietą

zimny facet
sztywny ojciec

dlaczego więc mnie tak kochasz?

biegnij
biegnij!

i wtul się
w matczyną pierś

otulenie
uspokojenie

-teraz ja mam łzy
-oto walczę ze swą
męskością

chcę być kochającym ojcem…

/31. Maj 2004 r./