Felek

Na imię ma Felek i jest moim sąsiadem. To znaczy, mieszka u mnie w pokoju, lewy róg, pod sufitem. Jest pięknym pająkiem. Wszystko by było dobrze, gdyby nie fakt, iż Felek obudził się z zimowego snu. Jak każdy szanujący się pająk, powinien słodko spać w szparce, a ten sobie wylazł i łazi.
Mówię mu: Felek, zima jest, mrozy trzaskające na zewnątrz a ty pajęczyny budujesz, daj sobie na luz.
Felek mnie nie słucha i machnął cudowną pajęczynę w rogu pokojowego sufitu.
Gdy go któregoś dnia nie było, a ja szalałem z odkurzaczem po pokoju, wciągnąłem jego pajęczynę.
Zostawiłem mu wiadomość na kartce, żeby się nie wygłupiał i poszedł spać, jak prawdziwy pająk, bo mu przykręcę ogrzewanie i jeszcze okno otworze.
Nie posłuchał. Przez noc zbudował koleją pajęczynę.
Znów mu ją zepsułem i nakazałem kategorycznie wracać do szpary pod oknem.
Do kartki informacyjnej dopisałem: much nie ma, jest zima; jak nie wierzysz wystawię cię na balkon.
Poskutkowało. Felek poszedł spać.
Kolorowych snów Felek i oby do wiosny!

`***`

Głębia miłości
niezbadana
nie odkryta

kto zapali płomień
kto rozświetli

Potęga uczuć
nie uniesiona
nie rozbudzona

kto szepnie słowo
kto da dech

brak ochotników
brak śmiałków
-szary tłum maszerujący ulicami
w drodze
do samounicestwienia

/27. Listopad 2005 r./

DOWCIP

Uwielbiam dobre dowcipy. Ten dostałem od koleżanki i ubawiłem się do łez.

Siedzi dwóch kolesi w kinie, a przed nimi taki wielki, łysy drechol, grube karczycho, złoty kajdan na szyi – z dziewczyną siedzi.
Jeden z tych kolesi do drugiego:
- Stary, założę się z tobą o 50 zeta, że nie klepniesz łysego w glace.
- No dobra, w sumie co mi szkodzi – myśli ten drugi i klepie łysego w glace.
Łysy się odwraca, i koleś:
- Zbyszek, to Ty? A nie… to przepraszam…
Łysy:
- Żaden Zbyszek, kurwa, dotknij jeszcze raz to Ci jebnę! – i się odwraca.
Na to ten pierwszy koleżka do drugiego:
- Stary, zajebiście to rozegrałeś, ale idę z tobą o 200 zeta, że go drugi raz nie klepniesz.
- No dobra, w sumie co mi szkodzi – myśli sobie ten drugi i pac łysego w glace.
Łysy wkurwiony się odwraca, a koleś:
- Zbyszek, no kurwa, 8 lat w podstawówce, ze 3 lata w jednej ławce przesiedzieliśmy, Zbyszek no nie pamiętasz mnie?
Łysy:
- Kurwa, nie byłem w żadnej podstawówce, zaraz ci tak przypierdolę, że się nie pozbierasz!
Zaczyna się podnosić, żeby jebnąć kolesiowi, ale dziewczyna łapie go za rękaw i mówi:
- No daj spokój, Józek, film jest, a Ty będziesz jakiegoś cieniasa bił, chodź do pierwszego rzędu i oglądajmy…
Łysy niezadowolony idzie z dziewczyną do pierwszego rzędu i siadają.
Pierwszy koleś znowu do drugiego:
- Stary, naprawdę jestem pod wrażeniem, nieźle to wymyśliłeś, ale idę o 1000 że go trzeci raz nie klepniesz.
- No dobra, w sumie co mi szkodzi – myśli ten drugi. Idą do drugiego rzędu, siadają za łysym i koleś wali łysego w glace.
Łysy się odwraca wkurwiony, a koleś:
- Zbyniu, to ja tam jakiegoś łysego w glace napierdalam na górze, a Ty tu w pierwszym rzędzie siedzisz!

`SAMOTNOŚĆ BEZ KOŃCA`

Och.. jaka Zimna
Noc w Drżeniu
Ciała
w ciepłych Łzach
tak szybko stygnących
na Policzkach

Samotność bez końca
po utracie

kogoś bliskiego

Och.. jakie puste Słowa
w Krtani Drżące
Szlochem
w rozpalonej Głowie
gdzie Myśli biją się
i Rozbijają

Samotność bez końca
po utracie

kogoś bliskiego

Samotność
tak trudna do wyobrażenia
tak piekielna do opisania

(niekończący się wielokropek)

/26. – 27. Liściospad 2005 r./