Biedna Ronka

Mam zimową lokatorkę. Co prawda zimy nie ma, ale lokatorka jest. Oczywiście jest to ta sama Biedna Ronka co rok temu.
Jeszcze tydzień temu były dwie (jedną odstąpiłem do pokoju mamy), ale w moim pokoju nie ma miejsca dla dwóch biedronek. Za mało miejsca. I tak z Biedną Ronką ledwo się mieścimy we dwójkę, a gdzież jeszcze trzecia osoba.
No i uważać trzeba na dwie. A nikt nie chciałby zabić swego współlokatora, który jest mały i wszędobylski.
Można go np. zabić stawiając talerz z gorącą zupą na biurku, rozkładając zamaszyście książkę czy stukając w kalwiaturę. Tak, Biedna Ronka jest wszędobylska. Na szczęscie wieczorami jest tylko w jednym miejscu: pod lampką – wygrzewa swe czarne kropki.

Co najdziwniejsze pająka Fredka nie ma. Albo odleciał z babim latem, alebo śpi smacznie w jakiejś szparze.

A wczoraj, z piątku na sobotę, lekko przeziębiony pobiłem rekord w spaniu. 16 godzin. Słownie: szesnaście godzin snu.
Ale dzięki temu dziś czuję się już trochę lepiej.

Przez ostatnie dni: Depeche Mode. W różnych wersjach, odmianach i miksach.