Sauli

Chodź
przyłóż ucho
usłysz
bicie serca
po drugiej stronie

Chodź
przyłóż dłonie
poczuj
drżenie ciała
po drugiej stronie

Zbawienie
które nadejdzie
ozłoci nas blaskiem
Radość
która nadejdzie
spłynie miodem w serca

Słyszysz łkanie?
-słyszysz szum pszczół
na majowej polanie

Chodź
zatańcz na niewidzialnej łące
Chodź
usnąć pod gwiazdami marzeń

…jutro narodzi się Słońce

27.11.2010

Znalezione w Internecie…

Bóg jest wszechmogący i wszechwiedzący, czyli w momencie stwarzania
pierwszych ludzi wiedział że szatan którego on sam umieści w raju,
nakłoni ludzi do grzechu pierworodnego, ludzie zbuntują się przeciw
niemu  i on sam wygna ich z z raju.  

Wiedział także że będzie musiał posłać swojego syna, aby złożyć
go przed samym sobą jako ofiarę przebłagalną za grzechy ludzi których on
sam stworzył, aby ludzie nie zostali przez niego samego potępieni na
sądzie ostatecznym i nie trafili po śmierci do piekła które przygotował
im diabeł – czyli upadły anioł stworzony pierwotnie także przez niego
samego. (w momencie stwarzania tego anioła wszechwiedzący Bóg wiedział
że anioł ten upadnie, zostanie szatanem i nakłoni do grzechu
pierworodnego pierwszych ludzi)  

Innymi słowy Bóg posłał własnego syna na śmierć, Jezus został
zabity przez ludzi – którzy tym samym wykonali Boski plan zbawienia-choć
podobno Bóg dał im wolną wolę, trzeciego dnia Bóg wskrzesił Jezusa i
tym samym Bóg przebłagał samego siebie za grzechy ludzi stworzonych
przez niego samego i cały ten plan zbawienia Bóg przygotował i znał z
góry, przed stworzeniem świata i ludzi.  

———

Zaiste potrzeba wielkiej wiary (i małego rozumku), aby w XXI wieku
wciąż wierzyć w te bzdury.

ZAKRZYWIENIE


Jeden łyk
jedno ugryzienie
jeden pocałunek
i już
jesteś tam
sobą
sam

i podążasz
za białym królikiem
w niebieskich szortach
w różowe grochy

i logicznie
smakujesz owocową tęczę
błyszczącą w twych
dłoniach

Jeden łyk
jedno ugryzienie
jeden wdech
i już
jesteś tam
sobą
sam

spójrz w lustro
w wężowej ramie
i odbicie zakrzyw
swe
spójrz na imię
odwrócone
jak życie
twe

nie goń go
nie goń
krocząc wspak

nie bierz
za wiarę
nie bierz
krocząc wprost

inna logika
skryta pod czapeczkami
grzybów
inny umysł
w cieniu kapeluszników
znikających

Jeden łyk
jedno ugryzienie
jedno zanurzenie
i już
jesteś tam
sobą
sam
sobą
sam

oblizujesz usta z echa
bujającego się
na wstążkach
kolorowych baloników
smakujących
watą cukrowych
chmur

i nie mów im
i nie mów im

- nie uwierzą
- wyśmieją

i nie mów im

zakrzywiaj dalej
płaszczyzny
wśród których oni
gubią się

- dlaczego nie widzę oczami?
- dlatego nie widzisz oczami!

0102 ajam 51/41

UWOLNIENIE

Może czasami widzę

ciebie nagą

może czasem kocham

wspomnienia

może czasem nie
potrafię

zapomnieć

 

jesteś wciąż w moich
myślach

jesteś wciąż

 

Może czasem ciężko

wzdycham

może czasem wiele

żałuję

może czasem chcę

wrócić

 

jesteś wciąż w moich
myślach

jesteś wciąż

 

Dałaś mi wiele

uczuć

dałaś mi wiele

łez

dałaś mi wiele

rozkoszy

dałaś mi wiele

siebie

 

dlatego…

jesteś wciąż w moich
myślach

-dlatego

 

Jednak czas otrząsnąć

się

jednak czas iść dalej

skoro

nie potrzebujesz więcej

mych ust

mych westchnień

 

dlatego…

palę twoją fotografię

 

by już nigdy

cię nie widzieć

 

dlatego…

wypalam swe myśli

 

by już nigdy

cię nie wspominać

 

07.04.2010

MIODOWE DRGANIE

Drżenie

wśród ciepłych
oddechów

sinusoidalnego

kapania rozkoszy

z naszych ciał

do pucharów

wydobytych z
zapomnienia

na naszą

ostatnią wieczerzę

na naszą

ostatnią wieczerzę

 

Zaplątany w sieci

wśród ociekających

miodowych kropli

wiszę i krzyczę

-uwolnijcie mnie!

-uwolnijcie mnie!

 

Schizofrenia

wśród dymów kadzideł

szlochy gęsiej skórki

i spazmy

opadające wraz z
woalem

cienie tańczące

na twarzach

na ciałach

ostatniej wieczerzy

-ostatniej wieczerzy…

 

Owinięty pajęczyną

słodkich rozkoszy

lepkich od uniesień

i miodowych
pocałunków

wiszę i krzyczę

-uwolnijcie mnie!

-uwolnijcie mnie!

 

06/07.04.2010

Koniec świata… – rzekł Popiołek

Ponoć w 2012 ma być koniec świata…

Ileż to już końców świata było w historii tego łez padołu.
Miał nadejśc 100 lat po śmierci jednego Żyda o terrorystycznym nastawieniu do świata, później w 666 (no tak liczba besti, która jest liczbą człowieka, która to z kolei jest pomyłką – ponoć), następnie w 1000, 1500, 1666 (a jakże znów te cyfry szatańskie), 1777, 1888, 1900, 2000 (tu w razie nieudanego końca świata miał nastąpić koniec ery komputerów i ogólny chaos informatyczny – kto na tym zarobił, a kto stracił historia pokaże). Teraz w modzie jest 2012.
Majowie ponoć urwali swój kalendarz na tej dacie…
A jeśli urwali bo pisząc go kilka tysięcy lat temu nie wyobrażali sobie tak odległego czasu i/lub zostawiali dla potomnych kontynuację dzieła tworzenia kalendarza?
Mnie też guzik obchodzi 3158 rok i nawet nie zastanawiam się co wtedy będzie, kto będzie istniał.

Wariantów jest jeszcze sporo i ogranicza je tylko fantazja.

Np. dla M. Jacksona świat się już skończył (dla jego fanów zresztą też) – umarł. I o ile nie wierzył w reinkarnację (a chyba nie bo rodzina była Świadkami Jahowa), to nie ma szans na odrodzenie się i koniec świata dla niego już nastąpił…

W kinie też często-gęsto jest koniec świata. Były armagedony, zagłady ziemi, był też Popiołek, dozorca na ul. Złotej w Warszawie, u którego „koniec świata” wcale nie znaczył tegoż, ale jakiś wypadek losowy (lub zamiennik przekleństwa).

Wg mnie świat może skończyć się na kilka zupełnie innych sposobów:
-pizgnie w nas jakiś okruszek kosmiczny (a lata tego cholerstwa wokół
dośc sporo, a nawet ostatnio jeden taki dość ładny nas mijał dosyć
blisko)
-jakiś wielki polityk jeszcze większego kraju naciśnie czerwony guzik by w walce z teroryzmem wysadzić bombą jądrową świat
-Słońce wywinie nam świetlisto-elektromegnetyczny numer w stylu
jednorazowa fajerwerka co to wszyscy widzieli po czym oślepli z zachwytu
-ziemia się przebiegunuje co spowoduje epokę lodowcową i takie tam różne zimno-gorące jasno-ciemne lata

Zresztą czy to takie ważne?
Wszystko i tak sprowadza się do jednego:
WSZYSCY UMRZEMY! (tu powinno być „łaaaa”, szerokie oczy i otwarty jamochłon z przerażenia)

WSZYSCY UMRZEMY… – do stu spleśniałych truskawek, ale właśnie po to się rodzimy!
Przekazać geny dalej i umrzeć.

I dupa blada…

W oczekiwaniu na śmierć poczytać radzę książkę przy dobrej muzyce i jeszcze lepszej herbacie.

Sklep życia

Zgubiłem się w hipermarkecie
tak jak się gubi pęk kluczy -
między półkami rozkoszy
i regałami obrazów…

Zgubiłem się w hipermarkecie
tak jak się gubi kogoś z oczu -
błądziłem w poszukiwaniu punktu,
wołałem z nadzieją w głosie…

Zgubiłem się w hipermarkecie
tak jak się gubi duszę -
z pełnym koszem nieprzydatnych,
psujących się pięknem opakowań…

Wzrok mój to już zjadł,
usta czuły już smaki,
brzuch nasycił się niestrawnym,
a portfel schudł bez kuracji -

Zgubiłem się w hipermarkecie,
zgubiłem się w życiu -
zgubiłem się w hipermarkecie,
zgubiłem się…

Akszugor (26 grudnia 2008 r.)